Dwuletnia dziewczynka błądziła przerażona po Warszawie, a w tym czasie jej rodzice pili na umór. Gdy zatrzymali ich mundurowi, oboje mieli ponad 3 promile alkoholu we krwi. Trafili do aresztu.
Błąkającą się maleńką dziewczynkę zauważył jeden z sąsiadów, gdy przywędrowała do niego za kotkiem. Mężczyzna, gdy zobaczył "sierotkę", natychmiast wezwał
policję. "Wszystko wskazywało na to, że dziewczynka wcześniej spacerowała sama po bardzo ruchliwej ulicy" - wyjawia straszliwe szczegóły incydentu rzecznik
Komendy Stołecznej Policji Anna Kędzierzawska.
Funkcjonariusze błyskawicznie znaleźli wyrodnych rodziców maluszka. Gdy weszli do ich mieszkania złapali się za głowę. Ojciec był tak pijany, że nie mógł ustać na nogach. Matka była w takim samym pijackim amoku. Nic do niej nie docierało.
Za pozostawienie dwuletniego malucha bez opieki grozi im teraz pięć lat za kratami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|