Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijaństwo dróżnika prawie skończyło się tragedią

12 października 2007, 13:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Gdyby nie refleks maszynisty pociągu i umiejętności kierowców, byłyby dziesiątki ofiar. Bus pełen ludzi ledwo umknął z torów przed rozpędzoną lokomotywą. A wszystko przez pijanego dróżnika. Zasnął, zamiast opuścić szlabany.

Maszynista pociągu z Lublina do Kozienic przecierał oczy ze zdumienia, gdy zobaczył, że pędzi wprost na przejeżdżające przez tory samochody. Zaciągnął hamulec, zaczął błyskać światłami i trąbić. A szlabany były wciąż otwarte. Kierowca busa z pasażerami, leniwie toczącego się po przejeździe, wcisnął gaz do dechy. Pociąg prawie się o niego otarł.

Zszokowani kierowcy wpadli do budki dróżnika. Okazało się, że ten sobie smacznie śpi. Wezwali więc policję. 53-letni dróżnik miał 2,5 promila alkoholu. Policjanci odwieźli go na komendę i przez kilka godzin sami otwierali i zamykali szlabany.

Prokuratura jeszcze nie wie, czy postawi dróżnikowi zarzuty. Za taki wybryk grozi mu kilka lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj