Średnio o siedem, osiem złotych więcej zapłacimy za najtańszą do tej pory na polskim rynku szczepionkę Vaxigrip. Rok temu kosztowała 28 złotych, teraz trzeba już na nią wydać aż 35 złotych. Producenci robią wielkie oczy. "Nasze ceny stoją w miejscu. Niestety, nie mamy wpływu na to, co dalej się z nimi dzieje, czyli w hurtowniach i aptekach" - wyjaśnia w dzienniku.pl dyrektorka firmy Sanofi Pasteur, która sprowadza preparat do Polski, Aleksandra Kobryń.
A co się dzieje? Aptekarze windują cenę, jak tylko się da. W przypadku innej popularnej szczepionki przeciw grypie Influvanic cena podskoczyła o ponad 10 złotych! Teraz preparat kosztuje od 40 do 45 złotych. A nie ma żadnych powodów, by tak się działo - do cen szczepionek nie dodawane są żadne nowe podatki czy akcyzy.
Efekt bezwzględnej pazerności "biznesmenów w kitlach" jest tragiczny. Wielu rodaków rezygnuje z ochrony swojego zdrowia. Bo nie mogą sobie pozwolić na tak horrendalną cenę. Narażają się przez to na bardzo niebezpieczne skutki paskudnego choróbska.
Na domiar złego z grupowych szczepień wycofują się też zakłady pracy, które płaciły za szczepionki dla swoich pracowników.