W ostatnie wakacje sztuczne zbiorniki, jak np. Zalew Zegrzyński, który zaopatruje w wodę Warszawę, były prawie puste. Gleby w Wielkopolsce są coraz gorsze, bo za słabo nawadniane. I ten proces trwa. Bo kiedy będzie cieplej, wody będzie mniej. Sprawa jest prosta i część miast zamieni się w miasta duchów, po których tylko wiatr hula. Jednak nie musimy panikować, bo to będzie za sto lat. O ile nic nie zrobimy. Pocieszyć się też możemy tym, że inni będą mieli gorzej.
Nieciekawie będzie się żyło Hiszpanom, Francuzom i Włochom, którzy masowo uciekać będą na północ. Być może podnosząca się na całym świecie temperatura nie przegoni Ojca Świętego z Watykanu w Alpy, ale w 2100 roku ciężko będzie wytrzymać ludziom mieszkającym w tej szerokości geograficznej. Tak przewiduje czarny scenariusz brytyjskich klimatologów z Hadley Center for Climate Prediction and Research.
Jedna trzecia świata ma być przykryta grubą warstwą piachu. Na pierwszy ogień, dosłownie, pójdzie Afryka. Setki milionów ludzi emigrować będą na północ, bo bez wody życie w środkowej części czarnego lądu zatrzyma się. Za nimi na wielką wędrówkę ludów ruszą mieszkańcy zwrotników. Część z nich dotrze do Polski, gdzie - jak wiemy - kolorowo też nie będzie. W sumie w polskim krajobrazie przeważać będą kolory żółty i szary, za to w różnych odmianach.