To przerażające, że aptekarze w ogóle nie liczą się z pacjentami. Dwie popularne szczepionki przeciw tej groźnej chorobie podrożały średnio o 7,8 złotych. Choć producenci zarzekają się, że cena od roku stoi w miejscu. Najgorzej, że wszystko odbywa się w białych rękawiczkach - zgodnie z prawem, które nie ustala wysokości tzw. marży, czyli zarobku, jaki doliczają sobie do leków hurtownicy i aptekarze.
Ale to się może wkrótce zmienić. "Limity to jest klucz do rozwiązania problemu. Zaapeluję do innych posłów. Trzeba ukrócić ten proceder" - nie kryje oburzenia w dzienniku.pl szefowa sejmowej komisji zdrowia Ewa Kopacz (PO).
Pani poseł wtóruje jej zastępca w poselskiej komisji. "To rozbój w biały dzień. I mimo że rządzą prawa wolnego rynku, światek medyczny to nie może być typowy rynek, bo cierpi na tym ludzkie zdrowie i życie" - tłumaczy w dzienniku.pl poseł Zbigniew Podraza (SLD).
Kiedy posłowie wezmą się do roboty, jest szansa, że potem nowe prawo poprze i prezydent. "Sam jestem teraz rozłożony przez chorobę. Rozumiem, jak wściekły może być pacjent, któremu teraz zabraknie na zabezpieczenie się przed grypą. Jutro porozmawiam o tym z prezydentem Kaczyńskim" - zapowiada w dzienniku.pl sekretarz stanu w kancelarii głowy państwa, Maciej Łopiński.