Maleńki chłopczyk żył w cuchnącym mieszkaniu pełnym śmieci, resztek jedzenia i psich odchodów. A jego rodzice, zamiast się nim opiekować, woleli pić na umór. Na szczęście białostoccy policjanci uratowali chłopczyka. Bo groziła mu śmierć z głodu.
Mundurowi byli przerażeni. Tak zaniedbanego dziecka jeszcze nie widzieli. Gdy wpadli do mieszkania, odór o mało ich nie przewrócił. Wszędzie walały się ubrania, zgniłe jedzenie, śmieci i psie odchody. W kąciku siedział skulony wygłodzony i brudny 4-latek.
A jego rodzice byli kompletnie pijani. 55-letni ojciec miał prawie 3 promile alkoholu we krwi, a jego przyjaciółka i matka chłopca: 3,3 promila. Oboje dochodzą do siebie w izbie wytrzeźwień.
Ich ofiara trafiła do domu dziecka. O losie chłopczyka zadecyduje teraz sąd rodzinny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|