To już z pewnością jest nasz papież! Na to czekało 300 tysięcy wiernych na placu Piłsudskiego, a miliony przed telewizorami. Benedykt XVI, tak jak to często czynił nasz Jan Paweł II, niespodziewanie wszedł w tłum pielgrzymów. Całkowicie zaskoczył agentów ochrony, którzy najpierw na sekundę osłupieli, a potem usiłowali odgrodzić papieża od rozentuzjazmowanych ludzi, którzy rzucili się ścisnąć dłoń Ojca Świętego.
To trwało zaledwie chwilę, ale z pewnością przełamie wizerunek dość chłodnego papieża, który wczoraj był oszczędny w gestach kierowanych wprost do wiernych.
Tuż po zakończeniu mszy świętej papież Benedykt XVI skręcił ze ściśle określonej trasy i podszedł do wiwatujących ludzi, czekających w strugach deszczu na swego papieża już od
nocy.
Papież podawał pielgrzymom dłoń do uściśnięcia, a ochrona papieska z trudem powstrzymywała żywiołowo reagujący tłum. Benedykt XVI przeszedł tak do zakrystii, skąd udał się do Nuncjatury Apostolskiej.
A tam znowu niespodzianka. Rano przed mszą pozdrowił czekających wiernych tylko krótkim podniesieniem dłoni. Teraz dłuższą chwilę pozdrawiał zebranych przed Nuncjaturą i pobłogosławił ich.
Papież podawał pielgrzymom dłoń do uściśnięcia, a ochrona papieska z trudem powstrzymywała żywiołowo reagujący tłum. Benedykt XVI przeszedł tak do zakrystii, skąd udał się do Nuncjatury Apostolskiej.
A tam znowu niespodzianka. Rano przed mszą pozdrowił czekających wiernych tylko krótkim podniesieniem dłoni. Teraz dłuższą chwilę pozdrawiał zebranych przed Nuncjaturą i pobłogosławił ich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|