Lekarze zamierzają skończyć z harówką w szpitalach po kilkadziesiąt godzin non stop. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy jest zasypywany prośbami o wzory skarg na polskie przepisy dotyczące czasu pracy lekarzy. Przychodzą, dzwoni, e-mailują. Gdy dowiedzieli się, że Unia Europejska zezwala im pracować jedynie 48 godzin w tygodniu, i to łącznie z dyżurami, powiedzieli: dość! Dość katorżniczej pracy po 80 godzin. Według obowiązującej w całej UE dyrektywy, szpitale nie mają prawa zmuszać ich do takiej harówki - donosi DZIENNIK.
Dyrektorów szpitali czeka prawdziwa katastrofa. Pozwać do sądu swojego pracodawcę może praktycznie każdy medyk. Wystarczy, że podliczy, iż pełniąc przymusowe, zawarte w jego kontrakcie dyżury, przekroczył dozwolone w unijnej dyrektywie 48 godzin tygodniowo. Wszystko ponad powinno być ekstrapłatne. Nad złożeniem takiego pozwu poważnie zastanawia się Tomasz L., ortopeda z Gdyni. "Jakbym podliczył wszystkie nadgodziny od naszego wejścia do Unii, to pewnie mógłbym zażądać rocznej pensji i pojechać w podróż dookoła świata" - mówi DZIENNIKOWI lekarz.
Jednak niewolnicza praca lekarzy to nie tylko sprawa ich godności. To sprawa bezpieczeństwa wszystkich pacjentów. "W Polsce niedługo zabraknie lekarzy, bo ci, którzy zostaną w
kraju, będą pracować za kilku, a wtedy biada pacjentom" - mówi ordynator chirurgii jednego z największych szpitali w Katowicach. Jego zdaniem nasz system zdrowia to tykająca bomba,
która wkrótce wybuchnie - pisze DZIENNIK.