Dziennik Gazeta Prawana logo

Gimnazjaliści poczekają za kratkami na wyrok

12 października 2007, 13:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W poprawczaku poczekają do zakończenia śledztwa, co najmniej przez trzy miesiące. Sąd rodzinny zgodził się z prokuraturą, żeby zamknąć pięciu chłopców, którzy doprowadzili do samobójstwa 14-letnią Anię. Dyrektor gimnazjum, w którym się uczyli, podał się już do dymisji. Natomiast wszystkie polskie szkoły pogrążą się dziś w żałobie.

Obrońcy gimnazjalistów mówią, że orzeczenie sadu jest zbyt surowe i zapowiadają, że wniosą apelację. Gdyby ci przestępcy byli o dwa lata starsi, groziłoby im 12 lat więzienia. Bo siłą rozebrali Anię, poniżali, dotykali jej intymnych miejsc, udawali, że ją gwałcą i wszystko nagrali kamerą w telefonie komórkowym. Ale brutalni napastnicy mają tylko po 14 lat.

Rodzice przestępców także nie widzą winy swoich dzieci. Bo przecież to nie oni ją zabili. A że sama popełniła samobójstwo, no cóż...

"Trzeba się zastanowić nad obniżeniem wieku młodych ludzi przy odpowiedzialności karnej, którzy dopuścili się poważnych przestępstw" - tak z kolei ocenia całą sprawę Jarosław Kaczyński. Premier poparł też kontrowersyjny pomysł ministra Giertycha, by w specjalnych ośrodkach izolować najbardziej zdemoralizowanych młodych ludzi.

W trakcie przesłuchań sąd rodzinny wzywał gimnazjalistów pojedynczo. Sędziowie chcieli porównać zeznania, bo pojawiły się w nich rozbieżności. Adwokat wynajęty przez rodziny napastników powiedział dziennikarzom, że będzie się starać zrzucić winę na szkołę. Ale to mu się nie udało. Sąd wysłał przestępców na trzy miesiące do schroniska dla nieletnich - tak jak chcieli prokuratorzy.

Sąd utajnił rozprawę, twierdząc, że jest zbyt bulwersująca, a poza tym biorą w niej udział dzieci. Gimnazjalistów wyprowadzano z sali w kajdankach. Twarze zasłaniali kurtkami. Na korytarzu płakali ich rodzice.

W szkole, do której chodziła Ania i jej prześladowcy, panuje żałoba. Przed bramą płoną znicze. Obok ktoś położył białą różę. Jeszcze przedwczoraj dyrektor gimnazjum Mirosław Michalski zabronił uczniom palenia zniczy na schodach szkoły. "To nie jest odpowiednie miejsce. Tragedia wydarzyła się w domu Ani" - tłumaczył. Wczoraj podał się do dymisji. Zostanie przyjęta - zapowiedzieli jego szefowie.

W szkole cały dzień pracowali psychologowie. Rozmawiali z uczniami i nauczycielami. Jutro koledzy i koleżanki Ani spotkają się na miejscowym cmentarzu. Tam ją pożegnają.

Dziś we wszystkich polskich szkołach zapanuje żałoba - ogłosił minister edukacji Roman Giertych. Przed południem będą specjalne apele, a flagi państwowe przykryje kir.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj