O tym, że środek udający lek na alergię może zabić, Zbigniew Niewójt wiedział już 11 października. Ale nie powiedział ministrowi zdrowia, nie dowiedzieli się też pacjenci. Wstrzymał produkcję i sprzedaż leku, jednak skażona partia wyszła z fabryki Jelfy ponad rok temu. Teraz, gdy wyszło to na jaw, złożył wniosek o dymisję.
Partia corhydronu, leku podawanego alergikom, została skażona środkiem na zwiotczenie mięśni. Działające jak niesławny pavulon lekarstwo podane alergikowi, może go zabić. Niewójt o
skutkach użycia podmienionego środka wiedział od miesiąca, ale informacje zataił przed Zbigniewem Religą, a co gorsza przed pacjentami!
"Konsekwencje sytuacji, w której ktoś popełnił śmiertelny błąd, muszą być takie, że ta osoba musi odejść z pracy" - wściekły minister zażądał, by
"człowiek odpowiedzialny za politykę lekową w Polsce" złożył dymisję. I tak się stało.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl