O tym, że Jelfa ma wstrzymać produkcję corhydronu, mówił już po południu premier Jarosław Kaczyński. Jednak fabryka spokojnie dalej pakowała kolejne partie leku i czekała na oficjalną
decyzję Głównego Inspektora Farmaceutycznego. A ta nadeszła dopiero wieczorem. Wtedy nie było już wyjścia - linie produkcyjne stanęły.
Zachowanie Jelfy jest zadziwiające. Przecież fabryka już wczoraj przyznała się, że popełniła błąd, i że w opakowaniach z lekiem na alergię rzeczywiście była trująca mieszanka. A mimo
to nadal produkowała i pakowała specyfik. Nie podziałało nawet oświadczenie premiera. Do wstrzymania produkcji musiał być potrzebny papier!
A Narodowy Fundusz Zdrowia przez ostatnie godziny walczył z czasem, by znaleźć wszystkich, którzy kupili niebezpieczny lek, zanim zdążą go zażyć. Urzędnikom udało się ustalić 143
nazwiska osób, które wyszły od lekarzy z receptą na corhydron. Teraz trzeba znaleźć tych ludzi i uświadomić im, jakie niebezpieczeństwo im grozi. A podejrzane leki najlepiej oddać do
aptek.
Późnym wieczorem Główny Inspektor Farmaceutyczny nakazał zatrzymać całą produkcję leków w Jelfie. Dopiero po kontroli wiadomo będzie czy Jelfa zostanie zamknięta na stałe. Sprawę bada też prokuratura.
Wszystkiego o corhydronie można się dowiedzieć pod bezpłatnym numerem telefonu - 0800-190-590 - uruchomionym przez Ministerstwo Zdrowia. Infolinia jest czynna w godz. 9-24.