Dziennik Gazeta Prawana logo

Oni zginęli za ciebie!

12 października 2007, 14:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 polskich żołnierzy oddało swe życie w Iraku. Jak wytłumaczyć ich rodzinom, dlaczego teraz obraża ich człowiek, którego z oddaniem chronili i nadstawiali za niego karku?! Amerykański administrator Paul Bremer, zamiast w książce "Mój rok w Iraku" opisać swą ignorancję, szkaluje naszych żołnierzy!

"Mój syn pojechał do Iraku nieść pokój. Oddał życie za to, żeby ludzie byli szczęśliwi. Przykro mi, że ktoś pisze inaczej o żołnierzach takich jak mój syn, który był bohaterem." Agata Stróżak była zszokowana, gdy dowiedziała się, co napisał Bremer o polskich żołnierzach. Od kiedy kapitan Sławomir Stróżak (33 l.) zginął w wyniku wybuchu miny pułapki na drodze w Al-Imam, jego mama zbiera wszystkie informacje o Iraku. Ona wie najlepiej, ile są warte wspomnienia Bremera.

Amerykański administrator, odwołany w czerwcu 2004 r. za nieudolność, teraz stara się zrzucić odpowiedzialność za swoją porażkę na Polaków. Dlatego obraża nas i innych żołnierzy z wielonarodowej dywizji w Iraku. "Wojska byłego Układu Warszawskiego (...) nie były tak dobrze wyszkolone ani wyposażone, jak amerykańskie czy brytyjskie" - pisze frustrat.

"To skandal! Nie takiego podziękowania się spodziewaliśmy!" Zbigniew Góralczyk (48 l.), ojciec zmarłego w Iraku st. szer. Romana Góralczyka (26 l.), nie kryje gniewu. "Na te kłamstwa Polska musi stanowczo zareagować!" - dodaje.

Podobnie mówią bliscy innych polskich żołnierzy. Najlepsza do tego okazja będzie już w lutym, gdy do USA poleci prezydent Lech Kaczyński (57 l.). Niech on powie Amerykanom prawdę, kto był bohaterem: Bremer czy nasi żołnierze.

"To skandal, że jakiś nieudacznik szkaluje naszych żołnierzy! Najpierw kusili naszych, żeby jechali do Iraku, a teraz tak się odwdzięczają!" - mówi Zbigniew Góralczyk (48 l.), ojciec st. szer. Romana Góralczyka (26 l.), który zginął w wypadku samochodowym w Diwanji. Jego syn zginął w czasie swej drugiej misji w Iraku. Armia była jego pasją. Poza tym chciał zarobić, kupić mieszkanie i się ożenić.

Ojciec był bardzo dumny z syna. Do dziś pamięta ból i szok, kiedy dowiedział się o śmierci ukochanego dziecka. Wie, że Roman był dobrym żołnierzem, dlatego tym bardziej nie może uwierzyć w to, co Paul Bremer napisał w swojej książce. "Nie takiego podziękowania się spodziewaliśmy! Nie po to mój syn oddał życie, żeby teraz jakiś niespełniony karierowicz go obrażał! Polski żołnierz słynie z tego, że nie plami honoru i wiernie służy dowódcom."

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj