Wiadomość ta spadła na artystę jak grom z jasnego nieba. "Nigdy nie czułem żadnych dolegliwości. Nie miewałem zadyszek, nie męczyłem się, nic mnie nie bolało w okolicach serca, więc gdy to usłyszałem, wręcz zmroziło mnie" – wspomina te chwile Krzysztof Cugowski.
Wrócił do rodzinnego Lublina z plikiem skierowań. Badania rozpoczął już dziś. "Mam nadzieję, że okaże się, iż to nic poważnego i szybko będę mógł poddać się operacji biodra. Odwlekałem ją od miesięcy, a jak już pokonałem lęki, wygrałem z własnym strachem, okazało się, że się nie nadaję na pacjenta. Nie dziwię się jednak lekarzom, że nie zdecydowali się na krojenie mnie. To nie jest przecież operacja ratująca życie, więc nie było sensu ryzykować" – mówi "Faktowi" Cugowski.
Co się stało z jego sercem? Cały czas muzykowi tkwią w głowie słowa lekarzy: problemy z sercem są być może skutkiem stresu. Teraz zarzuca sobie, że nie potrafi spokojnie iść przez życie. Przestać obciążać się niepotrzebnymi emocjami, zdystansować się od spraw, na które i tak nie ma wpływu.