Wielkopolanie narzekają, że w ich lasach nie ma zajęcy. I znaleźli winowajcę: to najinteligentniejszy z naszych ptaków: Corvus corax, czyli kruk. Dlatego już w zeszłym roku wojewoda wielkopolski podjął decyzję: część ptaków trzeba wystrzelać. Od kul padło 90 kruków. W tym roku jeszcze do nich nie strzelano, ale na biurku wojewódzkiego konserwatora przyrody Jerzego Ptaszyka już leży stosowny wniosek. "Odstrzał ma ochronić młode zające wprowadzane do środowiska w ramach programu odbudowy populacji zwierzyny drobnej w województwie wielkopolskim" – tłumaczy Ptaszyk.
Gorzkich słów pod adresem „czarnych ptaszysk” nie szczędzą rolnicy z Ujścia w powiecie pilskim. "Wydziobują i wydrapują posiane ziarna, niszczą ogródki, dziurawią folię na sianokiszonce" – rozkłada ręce Andrzej Parecki.
Najwięcej żalu do kruków mają jednak myśliwi. Marian Smorawski, który często poluje w okolicach Ujścia, jest zakochany w drobnej zwierzynie: uwielbia obserwować, jak zające kicają po łąkach. O kruku ma jak najgorsze zdanie: "Największy grandziarz i szkodnik" – mówi. "Nawet małe koźlę sarny potrafi zabić".