W szeregach 76 tysięcy zawodowców jest aż 19 tysięcy żołnierzy niesprawnych fizycznie: 14,5 tysiąca zaliczyło test tylko na tróję, zaś 4,5 tysiąca dostało dwóję. To co czwarty żołnierz zawodowy! Najgorzej poszło żołnierzom z Wojsk Lądowych (6,5 proc. ocen niedostatecznych) i lotnikom (6,2 proc. dwój). Co gorsza, aż 6,5 tysiąca ludzi wcale na egzamin nie przyszło, bo miało zwolnienia lekarskie.
Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, ze zwolnienia korzystał m.in gen. dyw. Leszek Chyła, szef Generalnego Zarządu Zasobów Osobowych w Sztabie Generalnym. Gdy pytamy, czy podchodził do egzaminu z wf, mocno się denerwuje. "Nie udzielam takich informacji przez telefon. Mam 60 lat i wkrótce odchodzę do rezerwy. Dziękuję za rozmowę" - mówi.
Zwolnienie przyniósł nawet dowódca Marynarki Wojennej admirał floty Roman Krzyżelewski. Nie udało nam się go wczoraj zastać. "Dowódca przeszedł kontuzję i jest w trakcie rehabilitacji ortopedycznej" – wyjaśnia rzecznik Marynarki Wojennej kmdr ppor. Bartosz Zajda.
Do egzaminu nie podchodził też były szef WSI gen. bryg. Marek Dukaczewski. On zwolnienia nawet nie przynosił. Jest w dyspozycji szefa MON, nie ma żadnego stanowiska i twierdzi, że nikt go o tym, kiedy jest egzamin, nie poinformował. Również generał bryg. Witold Szymański, szef sekretariatu byłego wiceministra obrony Janusza Zemke do testu sprawnościowego nie przystępował. "Gdy był egzamin, byłem attaché w Chinach. A podczas jesiennej poprawki już nikt mi nie kazał zdawać egzaminu" – tłumaczy.