Wyniki próbnych matur budzą grozę. Choć egzaminy nie były trudne, zdający gremialnie oblali test z matematyki. Tymczasem już za dwa lata ten przedmiot ponownie będzie obowiązkowy na maturze - pisze DZIENNIK.
"Jak co roku, najlepiej wypadły przedmioty humanistyczne: historia, polski, języki obce" - mówi Anna Urbańska, dyrektorka Liceum
Ogólnokształcącego im. Zygmunta Wróblewskiego w Krakowie. " Uczniowie mieli za to ogromne problemy z matematyką. U nas aż 12 osób nie osiągnęło minimalnego progu
punktów".
Jeszcze gorzej było w LO im. gen. L. Okulickiego „Niedźwiadka” w Warszawie. Matematyki na poziomie podstawowym nie zaliczyło tam aż 90 proc. uczniów. W innych ogólniakach: w Warszawie, Łodzi i Gdańsku, w których opracowano już wyniki testów, było tylko nieco lepiej. "Jestem przerażona" - załamuje ręce Jolanta Błaszczak, dyrektor gdańskiego Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących. "Nie mamy jeszcze konkretnych analiz, ale ze wstępnych szacunków wynika, że ok. 40 proc. młodzieży nie zdało. Podstawowym problemem była matematyka i wiem, że nie tylko u nas. Rozmawiałam z dyrektorami innych szkół i u nich jest bardzo podobnie, to źle wróży na przyszłość".
Źle wróży, bo z roku na rok egzaminy maturalne pokazują, że poziom wiedzy polskich uczniów, zwłaszcza w przedmiotach ścisłych, skandalicznie się obniża. Tymczasem na rynku pracy najbardziej brakuje osób po uczelniach technicznych, a na nie dostać się można jedynie, dobrze znając matematykę.
Niebezpieczne symptomy matematycznego uwstecznienia Polaków dostrzega dr Wiktor Bartol z Instytutu Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego ds. dydaktycznych. "Moi studenci z pierwszego roku są coraz gorsi" - mówi. "I nie chodzi tu jedynie o zakres wiedzy, swobodę w operowaniu nią czy kojarzenie faktów, ale także takie fundamentalne umiejętności, jak ułamkowanie czy pierwiastkowanie" - tłumaczy wykładowca.
Jeszcze gorzej było w LO im. gen. L. Okulickiego „Niedźwiadka” w Warszawie. Matematyki na poziomie podstawowym nie zaliczyło tam aż 90 proc. uczniów. W innych ogólniakach: w Warszawie, Łodzi i Gdańsku, w których opracowano już wyniki testów, było tylko nieco lepiej. "Jestem przerażona" - załamuje ręce Jolanta Błaszczak, dyrektor gdańskiego Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących. "Nie mamy jeszcze konkretnych analiz, ale ze wstępnych szacunków wynika, że ok. 40 proc. młodzieży nie zdało. Podstawowym problemem była matematyka i wiem, że nie tylko u nas. Rozmawiałam z dyrektorami innych szkół i u nich jest bardzo podobnie, to źle wróży na przyszłość".
Źle wróży, bo z roku na rok egzaminy maturalne pokazują, że poziom wiedzy polskich uczniów, zwłaszcza w przedmiotach ścisłych, skandalicznie się obniża. Tymczasem na rynku pracy najbardziej brakuje osób po uczelniach technicznych, a na nie dostać się można jedynie, dobrze znając matematykę.
Niebezpieczne symptomy matematycznego uwstecznienia Polaków dostrzega dr Wiktor Bartol z Instytutu Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego ds. dydaktycznych. "Moi studenci z pierwszego roku są coraz gorsi" - mówi. "I nie chodzi tu jedynie o zakres wiedzy, swobodę w operowaniu nią czy kojarzenie faktów, ale także takie fundamentalne umiejętności, jak ułamkowanie czy pierwiastkowanie" - tłumaczy wykładowca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|