Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Serafin zaplanował feralny kurs

12 października 2007, 14:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Były dyrektor w MSWiA wcale nie spóźnił się na nocny pociąg do Siedlec. Nawet nie zamierzał nim jechać. Już o godzinie 16 wiedział, że do domu odwiozą go policjanci. Wielokrotnie kazał im to robić już wcześniej - pisze "Fakt".
W piątek, 1 grudnia, około godziny 16 Tomasz Serafin pojawił się w komisariacie na Dworcu Centralnym. Wszedł objuczony torbami. Zostawił w komisariacie swoje rzeczy i zapowiedział komendantowi Waldemarowi Płońskiemu, że w nocy będzie musiał ktoś odwieźć go do domu, bo idzie na imprezę andrzejkową i pewnie ostro popije.

Komendant wcale nie był zaskoczony tym poleceniem, bo Serafin wcześniej już kilkanaście razy kazał się odwozić policjantom do domu. Dyrektor pożegnał się z komendantem i pojechał do gmachu ministerstwa na Rakowiecką. Tam spędził kilka godzin, a około 19 wyruszył świętować spóźnione andrzejki do klubu Muza przy ulicy Chmielnej w centrum stolicy.

W klubie Serafin bawił się do godziny 1 w nocy. Musiał wypić sporo alkoholu, bo kiedy kilkanaście minut po pierwszej wrócił na Dworzec Centralny, ledwo stał na nogach. Do odwiezienia Tomasza Serafina zostali wytypowani sierżant Tomasz Twardo i starsza posterunkowa Justyna Zawadka. Nie wiemy, które z nich usiadło za kierownicą w drodze do Siedlec. Możemy się domyślać, że tylną kanapę zajął dyrektor Serafin. Później zeznał, że gdy auto ruszyło szybko, zmorzył go sen i obudził się dopiero pod swoim domem w Siedlcach, gdzie dojechał około godziny 2.30.

Gdy dyrektor wysiadł, policjanci ruszyli w drogę powrotną. O godzinie 3.08 zatrzymali się w miejscowości Gręzów, kilkanaście kilometrów za Siedlcami, na stacji benzynowej. Tam zrobili małe zakupy. Tomasz Twardo kupił napój, a Justyna Zawadka kanapkę. Wiemy, o tym, bo zarejestrowały to kamery przemysłowe, zainstalowane na stacji. Dokładnie o godzinie 3.11 zielony polonez wyruszył z Gręzowa w dalszą drogę. Po kilkunastu minutach auto wpadło w poślizg, dachowało i stoczyło się ze skarpy do przydrożnego stawu. Wrak przykryła mętna, zamulona woda.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj