144 kilometry na godzinę. Taka jest prędkość halnego, który wieje w Tatrach. Wiatr powyrywał drzewa, zniszczył linie energetyczne. Zburzył też mur, a walące się cegły przygniotły robotnika.
Mężczyzna ma złamany kręgosłup. Budował piąte piętro, gdy silny podmuch wiatru zburzył ścianę. Spadające cegły porwały murarza, a ten spadł na ziemię. Drzewa waliły się na domy i samochody, a konary zrywały druty elektryczne.
Ratownicy TOPR i policja ostrzegają wszystkich turystów, by nie wychodzili w góry. Bo wycieczki podczas halnego to samobójstwo. Na odsłoniętych skalnych półkach tak silny wiatr zrzuci w przepaść każdego turystę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|