"Dyskretnie obserwujemy główne postaci, płotki mogą się wymknąć. Sprawdzamy, czy nie mają zamiaru wyjechać za granicę albo gdzieś za miasto " - opowiada DZIENNIKOWI o tajnikach swojej pracy oficer Centralnego Biura Śledczego.
Jakub Stachowiak: Jak przygotowuje się taką akcję jak ta w Krakowie?
Oficer D.: Przede wszystkim działamy w porozumieniu z prokuratorem, nie ma żadnego Dzikiego Zachodu, najazdu z bronią, zatrzymywań na łapu-capu. Musimy przekonać go, że materiał dowodowy jest na tyle mocny, że można postawić zarzuty. Wcześniej jednak są tygodnie, czasem miesiące żmudnej pracy, analiz, konfrontowania zeznań, zbierania dowodów. Zazwyczaj nikt z dnia na dzień nie decyduje o zatrzymaniu. To nie byłoby profesjonalne.
Obserwujecie podejrzanych, śledzicie, podsłuchujecie?
Dyskretnie obserwujemy główne postaci, płotki mogą się wymknąć. Sprawdzamy, czy nie mają zamiaru wyjechać za granicę albo gdzieś za miasto. Ustalamy ich plan dnia, analizujemy, czy lepiej zatrzymać ich w domu, czy w pracy. Podsłuchy to inna sprawa, nie my o nich decydujemy, tylko sąd. Ale oczywiście jest to jedna z rzeczy, która pomaga policji w pracy (śmiech).
A potem bierzecie antyterrorystów i jazda! W telewizji co chwilę można obejrzeć zatrzymania z komandosami w rolach głównych.
Tak robi się, gdy jest to absolutnie konieczne, przede wszystkim przy zatrzymaniach w sprawach kryminalnych. Antyterroryści wchodzą pierwsi, gdy jesteśmy przekonani, że podejrzany jest uzbrojony, że jest członkiem grupy zbrojnej, że ma w domu narkotyki albo materiały wybuchowe. W przypadku narkotyków liczy się czas – chodzi o to, by nie zniknęły bezpowrotnie w toalecie. Uzbrojeni policjanci dają nam pewność, że żadnemu z nas, ani tym bardziej osobom postronnym, nie stanie się krzywda.
Zawsze wchodzicie o szóstej rano? I dlaczego akurat o tej godzinie?
Nie zawsze. Gdy ścigamy zabójcę, gdy faktycznie jest to realny pościg albo mamy specjalną zgodę prokuratora, godzina naszego wejścia nie ma znaczenia. W innych przypadkach szóstą wytłumaczyć jest bardzo prosto – w nocy nie wolno nam wchodzić do domów i zakłócać ciszy nocnej.
rozmawiał
D., wysoki rangą oficer policji, ponad 30 lat służby w wydziałach: kryminalnym, dochodzeniowo-śledczym i Centralnym Biurze Śledczym
Oficer D.: Przede wszystkim działamy w porozumieniu z prokuratorem, nie ma żadnego Dzikiego Zachodu, najazdu z bronią, zatrzymywań na łapu-capu. Musimy przekonać go, że materiał dowodowy jest na tyle mocny, że można postawić zarzuty. Wcześniej jednak są tygodnie, czasem miesiące żmudnej pracy, analiz, konfrontowania zeznań, zbierania dowodów. Zazwyczaj nikt z dnia na dzień nie decyduje o zatrzymaniu. To nie byłoby profesjonalne.
Obserwujecie podejrzanych, śledzicie, podsłuchujecie?
Dyskretnie obserwujemy główne postaci, płotki mogą się wymknąć. Sprawdzamy, czy nie mają zamiaru wyjechać za granicę albo gdzieś za miasto. Ustalamy ich plan dnia, analizujemy, czy lepiej zatrzymać ich w domu, czy w pracy. Podsłuchy to inna sprawa, nie my o nich decydujemy, tylko sąd. Ale oczywiście jest to jedna z rzeczy, która pomaga policji w pracy (śmiech).
A potem bierzecie antyterrorystów i jazda! W telewizji co chwilę można obejrzeć zatrzymania z komandosami w rolach głównych.
Tak robi się, gdy jest to absolutnie konieczne, przede wszystkim przy zatrzymaniach w sprawach kryminalnych. Antyterroryści wchodzą pierwsi, gdy jesteśmy przekonani, że podejrzany jest uzbrojony, że jest członkiem grupy zbrojnej, że ma w domu narkotyki albo materiały wybuchowe. W przypadku narkotyków liczy się czas – chodzi o to, by nie zniknęły bezpowrotnie w toalecie. Uzbrojeni policjanci dają nam pewność, że żadnemu z nas, ani tym bardziej osobom postronnym, nie stanie się krzywda.
Zawsze wchodzicie o szóstej rano? I dlaczego akurat o tej godzinie?
Nie zawsze. Gdy ścigamy zabójcę, gdy faktycznie jest to realny pościg albo mamy specjalną zgodę prokuratora, godzina naszego wejścia nie ma znaczenia. W innych przypadkach szóstą wytłumaczyć jest bardzo prosto – w nocy nie wolno nam wchodzić do domów i zakłócać ciszy nocnej.
rozmawiał
D., wysoki rangą oficer policji, ponad 30 lat służby w wydziałach: kryminalnym, dochodzeniowo-śledczym i Centralnym Biurze Śledczym
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|