Nie zagrzeją miejsca jałówki, które przedarły się wpław z Białorusi do Polski. Stado 232 krów z białoruskiego kołchozu na ciężarówkach wróci do domu jeszcze dziś. Ale nic za darmo - Polacy za czterodniowy pobyt na naszych pastwiskach wystawią Białorusinom rachunek.
Białoruskie krowy spod Brześcia wybrały wolność. Przez nikogo nie niepokojone przepłynęły granicę na Bugu i jak u Pana Boga za piecem poczuły się w stadninie w Janowie Podlaskim.
Dlaczego pogranicznicy nie zareagowali na jałówki-uciekinierki? Bo to nie ludzie, więc nie mogło być mowy o przekroczeniu prawa! - tłumaczyli i bezradnie rozkładali ręce. A poza tym, "uzbrojony patrol wojsk ochrony pogranicza nie powinien zajmować się zatrzymywaniem stada krów, bo ktoś mógłby z tego skorzystać i naruszyć granicę" - wyjaśniają w brzeskim oddziale wojsk granicznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|