Dziennik Gazeta Prawana logo

Wicekonsul Rosji: Nie ma kłótni o wystawę

13 października 2007, 13:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wystawa jest przygotowywana. O wszelkich problemach rozmawiamy z dyrekcją muzeum w Oświęcimiu, ale nie ma tam żadnych kłótni - powiedział dziennikowi.pl Stanisław Antipin, rosyjski wicekonsul w Polsce. W ten sposób potwierdził wyjaśnienia dyrekcji muzeum. Rosyjska gazeta "Kommiersant" zarzuciła jej, że ta zamknęła rosyjską wystawę z powodów politycznych.

Rosyjski wicekonsul: Pracujemy nad wystawą

Szefostwo muzeum Auschwitz-Birkenau dementuje informacje rosyjskiej gazety. "To Rosjanie zamknęli wystawę, a my chcemy ją jak najszybciej otworzyć" - mówi dziennikowi.pl wicedyrektorka Teresa Świebocka. "Nie możemy jednak tego zrobić, bo Rosjanie pracują jeszcze nad ostatnimi planszami" - dodaje. Potwierdza to rosyjski wicekonsul w Krakowie, Stanisław Antipin. W rozmowie z dziennikiem.pl tłumaczy, że Rosjanie cały czas pracują nad ekspozycją, a wszelkie problemy są na bieżąco rozwiązywane, bez żadnych kłótni.

Poszło o błędy merytoryczne

Rosyjska gazeta nie wspomina jednak, że ekspozycja jest nieczynna od ponad dwóch lat. Rosjanie zamknęli ją po tym, jak Auschwitz odwiedził prezydent Rosji Władimir Putin. Dlaczego? "Bo rosyjska wystawa miała wiele błędów merytorycznych. Na przykład podwójnie liczono ofiary Holokaustu, w ogóle o tym nie wspominając" - mówi pracownik muzeum Auschwitz, Piotr Setkiewicz. Tłumaczy, że Rosjanie jako rosyjskie ofiary Holokaustu liczyli osoby, które w innych ekspozycjach wymienione były jako obywatele Polscy. Mowa o mieszkańcach Zachodniej Ukrainy i Białorusi. "I dochodziło do absurdów. W jednej części muzeum można się było dowiedzieć, że w wyniku Holokaustu zginęły 3 mln polskich Żydów, a w rosyjskiej części, że również 2,5 mln rosyjskich Żydów. I w ten sposób można odnieść wrażenie, że jedyne ofiary Holokaustu to polscy i rosyjscy Żydzi" - tłumaczy Setkiewicz.

To nie koniec zastrzeżeń - Polacy podkreślali, że rosyjska ekspozycja tylko wspominała o Auschwitz, a dotyczyła głównie radzieckiego udziału w II wojnie światowej, która na Wschodzie określana jest jako Wielka Wojna Ojczyźniana. "Prosiliśmy Rosjan, by położyć nacisk na Auschwitz. Zresztą Rosjanie wyzwalali obóz, oni zorganizowali pomoc ocalałym. Było co pokazywać. No i prosiliśmy, by poprawili błędy merytoryczne. Obiecali, że to zrobią" - opowiada Setkiewicz.

Dodaje, że jest bardzo zaskoczony całym zamieszaniem wokół rosyjskiej wystawy. Podobnego zdania jest wicedyrektor muzeum, która nie wie, skąd wzięły się oskarżenia Rosjan. "My tylko konsultujemy ekspozycje narodowe pod względem merytorycznym" - mówi Świebocka. Po co? Choćby po to, by ekspozycje narodowe nie powtarzały informacji zawartych w innych częściach muzeum.

Rosyjska gazeta: To nowy polityczny skandal

Gazeta "Kommiersant" pisze, że "dyrekcja muzeum gotowa jest otworzyć wystawę tylko, jeśli strona rosyjska uzna okupację polskich terytoriów przez ZSRR". A z tym jest problem od czasów II wojny światowej. Rosjanie przez cały czas podkreślają, że nie atakowali Polski, a tylko nieśli jej wyzwolenie.

To sprawa polityczna - komentują przedstawiciele rosyjskich władz. Ich zainteresowanie wzbudziła wypowiedź attache kulturalnej z polskiej ambasady w Moskwie, która powiedziała, że wystawa została zamknięta, ponieważ jej treść nie była zgodna z treścią innych ekspozycji. I że na wystawę nie zgodziło się szefostwo muzeum. Sytuacji nie uratowało nawet zapewnienie Polki, że sprawa nie ma charakteru politycznego, bo o wystawach w muzeum decyduje muzeum, a nie polscy politycy.

Gazeta pisze, że dyrekcja Oświęcimia napisała o swoich zastrzeżeniach do rosyjskiego Ministerstwa Kultury. I tuż obok przywołuje wypowiedzi Rosjan, którzy zaprzeczają. "Pracując nad tą wystawą, szukaliśmy rozsądnego kompromisu, starając się nie grzeszyć wobec historii. Żadnego listu z Oświęcimia nie dostałem, a tezy administracji muzeum uważam za zadziwiające" - mówi cytowany przez "Kommiersanta" szef Federalnej Agencji ds. Kultury i Kinematografii, Michaił Szwydkoj.

Dalej poszedł wicedyrektor Departamentu Informacji i Prasy MSZ Andriej Kriwcow, który oświadczył, że "takie <krojenie historii> jest charakterystyczne dla współczesnej Polski". I zarzucił polskiemu Instytutowi Pamięci Narodowej, że przepisuje historię pod dyktando obecnej władzy. Michaił Margiełow, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji, zapowiedział, że poruszy tę sprawę podczas kwietniowej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

"Kommiersant" nie omieszkał wspomnieć o polsko-rosyjskim sporze o mięso i sprzeciwie Warszawy dla negocjacji między Rosją a Brukselą na temat nowej umowy handlowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj