Dziennik Gazeta Prawana logo

Dmuchane zabawki to pułapki

13 października 2007, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
O niewiarygodnym szczęściu mogą mówić trzy dziewczynki, które jedynie złamaniem ręki i potłuczeniami przypłaciły upadek z porwanej przez wiatr na kilka metrów w górę dmuchanej zjeżdżalni - pisze DZIENNIK.
Targi ogrodnicze w Trzciance pod Nowym Tomyślem (Wielkopolska) cieszą się zawsze dużą popularnością i zwykle mają charakter rodzinnego pikniku. W sobotę kiermasz również odwiedziły tłumy ludzi. Jedną z atrakcji był oblegany przez dzieciaki dmuchany zamek, ogromna, kilkumetrowa zjeżdżalnia. Niespodziewanie zerwał się silny wiatr. Podmuch porwał zjeżdżalnię z trzema bawiącymi się na niej małymi dziewczynkami.

Zamek poleciał na wysokość około 8 metrów. Zahaczył o linię wysokiego napięcia. Jego część spadła na stojące niedaleko samochody. Część zawisła na drzewie. "Jedna dziewczynka uderzyła o przyczepę kempingową i spadła na ziemię. Drugą zdejmowaliśmy z drzewa" - relacjonuje aspirant sztabowy Andrzej Łaciński z nowotomyskiej straży pożarnej - Dmuchane zabawki były najprawdopodobniej nieprawidłowo umocowane.

Dziewięcioletnia Klaudia wyszła z wypadku prawie bez szwanku. Jej rówieśnica Amanda ze złamaną ręką trafiła do szpitala w Nowym Tomyślu. Pięcioletnia Daria została przewieziona na obserwację do poznańskiego szpitala dziecięcego z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.

"Dziewczynki miały niewiarygodne szczęście. Stan zdrowia najmłodszej też jest już bardzo dobry i niedługo będzie mogła pójść do domu. Skończyło się głównie na potłuczeniach, ale skutki takiego upadku mogły być rzeczywiście tragiczne" - ocenia Jerzy Olejniczak, zastępca ordynatora oddziału chirurgicznego poznańskiego szpitala dziecięcego.

Ludzie, którzy obserwowali ten wypadek, zamarli z przerażenia. - Przecież można oszaleć, jak się widzi wystraszone dziecko porwane na takiej zjeżdżalni przez wiatr - denerwowała się Mariola Krzyżaniak z Nowego Tomyśla, która widziała to zdarzenie - Do końca życia nie zapomnę tego widoku. Moich dzieci już na pewno nie puszczę na takie zabawki.

Sprawę bada policja i prokuratura. Wiadomo, że dmuchane zabawki na trzcianeckich targach ustawiła firma ze Zbąszynia. "Ryszardowi B, właścicielowi firmy, zostaną postawione zarzuty narażenia na utratę zdrowia i życia oraz nieumyślne spowodowanie obrażeń trójki dzieci" - mówi Mirosław Adamski, rzecznik wielkopolskich śledczych. Grozi mu za to do trzech lat więzienia.

Sobotni wypadek w Trzciance nie jest pierwszym tego typu zdarzeniem. Do podobnego doszło w ubiegłym roku w Pile. Wiatr porwał wtedy również dmuchany zamek rozstawiony na placu zabaw. Ranna została dwójka dzieci. Jeszcze rok wcześniej w Olsztynie 10-letnia dziewczynka wpadła do nieszczelnie zasłoniętej plandeką dziury na jednej z dmuchanych zjeżdżalni i złamała kręgosłup.

Tymczasem zbliża się lato i dmuchane zjeżdżalnie wyrastają w parkach, na plażach i placach jak grzyby po deszczu. Co zrobić, żeby uchronić swoje pociechy przed takim wypadkiem? Dmuchane zabawki może udostępniać dzieciom każdy. Żadne przepisy tego nie ograniczają.

"Większość dmuchanych zabawek ma atest i instrukcje obsługi, która mówi, jak powinny być przymocowane i kiedy nie można z nich korzystać. Rodzice zanim puszczą swoje pociechy na kilkumetrowe zjeżdżalnie, powinni sprawdzić, czy są one dokładnie przymocowane. Mogą przyjrzeć się urządzeniu i innym bawiącym się na nim dzieciom. Powinni też porozmawiać z opiekunem na tyle blisko, by wyczuć, czy nie znajduje się on pod wpływem alkoholu" - radzi prokurator Mirosław Adamski. Kontrole dmuchanych zabawek mogą przeprowadzać policjanci. Jeśli zauważą nieprawidłowości, mogą ukarać właściciela mandatem i zmusić firmę do prawidłowego i bezpiecznego umocowania zabawek.

Baczniej przyglądać się takim urządzeniom powinna również straż miejska i gminna.

Niebezpieczne place zabaw

Zgodnie z zaleceniami wszystkie urządzenia na placach zabaw powinny posiadać certyfikaty producenta. Norma narzuca też trzy rodzaje kontroli, w tym coroczną kontrolę podstawową, której celem jest ocena ogólnego poziomu bezpieczeństwa wyposażenia placu zabaw. Dodatkowo właściciel miałby przedstawiać dokumentację dotyczącą poszczególnych kontroli.

"Po zeszłorocznym wypadku na placu zabaw w Rybniku, gdzie śmierć poniósł pięcioletni chłopiec, mimo szumnych deklaracji i zapewnień polityków prawo dotyczące placów zabaw nie zostało zaostrzone. Główny inspektor nadzoru budowlanego zalecił jedynie przeprowadzanie corocznych kontroli placów zabaw" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Dominik Berliński z Centrum Kontroli Placów Zabaw w Warszawie.

Zgodnie z obowiązującym prawem urządzenia na placach zabaw powinny być kontrolowane raz na pięć lat i nie ma przepisów szczegółowych, które określałyby, jak te kontrole powinny przebiegać ani też kto miałby je przeprowadzać. Powyższe normy nie dotyczą dmuchanych urządzeń rekreacyjnych. Tych nie obejmują żadne przepisy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj