Na szczęście napadniętemu właścicielowi samochodu udało się szybko wezwać policję. Ta po kilku godzinach złapała bandytów. "Okazało się, że kierujący kradzionym samochodem był kompletnie pijany" - informują mundurowi. Miał 2,5 promila alkoholu we krwi.
20-latek, który postanowił zrobić dobry uczynek, niedługo cieszył się z odzyskania samochodu. Zamiast auta zobaczył rozbity wrak. Kiedy bowiem bandyci uciekali przed policją, wpakowali się autem do rowu. "Ale dzięki temu zatrzymaliśmy 27- i 39-latka" - mówią policjanci.
Okazało się, że 27-latek był poszukiwany listem gończym, więc od razu trafił do aresztu. Wkrótce dołączy do niego kolega. Obaj za rozbój mogą spędzić nawet 12 lat za kratami.