Dziennik Gazeta Prawana logo

Polak tonął, a koledzy nie umieli wezwać pomocy

13 października 2007, 16:09
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Tragiczne mogą być skutki nieznajomości języka. Na wodach norweskiego jeziora wypadł z łodzi polski wędkarz. Ale jego koledzy nie mogli wytłumaczyć policji, co się stało. Mówili tylko po polsku. Akcja ratownicza zaczęła się więc dopiero dwie godziny po wypadku. Wędkarza nie odnaleziono.
O wypadku mundurowi zostali poinformowani dopiero półtorej godziny po fakcie. A potem, już nad jeziorem, przez pół godziny próbowali zrozumieć, gdzie i kiedy wpadł z łodzi kolega dwóch Polaków. Jednak załamani mężczyźni nie potrafili dogadać się z Norwegami.

Kiedy w końcu Polakom jakimś cudem udało się wyjaśnić, że ich kolega wpadł do wody, wezwano pomoc. Ale ani łódź ratunkowa, ani helikopter niestety nie wypatrzyły zaginionego.

Polacy pracują w Norwegii w miasteczku Horten, 50 kilometrów od Oslo. Wczoraj wieczorem wędkowali w pobliskim jeziorze Borrevannet, słynącym z obfitości ryb. Jezioro średnio ma 2,5 metra głębokości, ale w niektórych miejscach jest głębokie aż na 15 metrów.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj