Wniosek w tej sprawie już trafił do prokuratury w Gliwicach, która nadzoruje śledztwo w sprawie faszystowskich wybryków w Zabrzu - pisze "Gazeta Wyborcza". Prokuratorzy przyznają, że uczestnicy poglądy faszystowskie były bliskie uczestnikom imprezy, którzy w kierunku swastyki wznosili ręce w faszystowskim pozdrowieniu.
"Ale naszym zdaniem nie doszło do publicznego propagowania faszyzmu" - mówi "Gazecie Wyborczej" Alina Skoczyńska, szefowa prokuratury w Zabrzu. Dlaczego? "To była impreza zamknięta i nikt z zewnątrz nie mógł widzieć i słyszeć tego, co tam się działo" - tłumaczy.
Zdjęcia i film z faszystowskich wybryków na działkach w Zabrzu dziennik.pl ujawnił w listopadzie zeszłego roku. Wśród uczestników była Leokadia Wiącek, późniejsza członkini Młodzieży Wszechpolskiej, asystentka europosła Macieja Giertycha. Wszechpolacy usunęli ją z organizacji, a Giertych wyrzucił z pracy.
Sprawą zajęła się prokuratura i specjalna komórka Centralnego Biura Śledczego, zajmująca się zwalczaniem zagrożeń bezpieczeństwa narodowego. Śledztwo objęło cały kraj.