Dziennik Gazeta Prawana logo

Dla szpitali tyle samo znaczy - mniej

7 stycznia 2011, 11:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dla szpitali tyle samo znaczy - mniej
Shutterstock
Kontrakty z NFZ nie uwzględniają rosnących kosztów funkcjonowania szpitali. Te stają więc przed wyborem: albo przeprowadzą mniej zabiegów i operacji, albo zwiększą swoje zadłużenie.

Placówki trzeci rok z rzędu otrzymują taką samą stawkę – 51 zł za punkt. W tym czasie koszty funkcjonowania placówek rosły o 7 – 13 proc. rocznie. Powodem był wzrost cen energii, usług oraz rosnące wymagania dotyczące sprzętu. Ostatnia podwyżka VAT spowoduje, że koszty będą większe o kolejne 1 – 5 proc. Do tego dochodzą jeszcze ceny paliwa i niepewny kurs złotego, który może sprawić, że sprzęt i leki kupowane za granicą mogą być droższe.

Początkowo zamrożenie wycen przez NFZ zmuszało szefów szpitali do restrukturyzacji: redukowali zatrudnienie, wynajmowali pomieszczenia i parkingi. Teraz mówią, że więcej ściąć się nie da, i boją się spirali zadłużenia.

Z niepublikowanych jeszcze danych firmy Magellan, która zbadała stan finansów ponad 400 publicznych szpitali, wynika, że dochody placówek w 2009 r. rosły – np. w szpitalach miejskich o 8,4 proc. Ale koszty związane z remontami rosły jeszcze szybciej – o 12,59 proc. W zeszłym roku było nawet gorzej.

– Samo ogrzewanie poprzedniej zimy kosztowało o ponad 1 mln zł więcej niż rok wcześniej – podkreśla Luiza Staszewska, dyrektorka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. – Kontrakt nie rekompensuje podwyżek cen i rok 2010 zamkniemy ze stratą, a w tym roku ją powiększymy – mówi Staszewska.

W ochronie zdrowia koszty rosną szybciej niż średnia w gospodarce. – Nowe technologie i rosnące wymogi bezpieczeństwa podnoszą wydatki o 3 – 5 proc. rocznie – mówi Jacek Graliński, zastępca dyrektora ds. klinicznych Centrum Zdrowia Dziecka.

Tykającą bombą mogą się okazać wynagrodzenia. Po wymuszonych strajkami z lat 2007 – 2008 podwyżkach w wielu placówkach płace zamrożono.

– Obawiam się, że pracownicy mogą wystąpić o podwyżki rekompensujące im choćby wzrost inflacji za ostatnie lata. A pieniędzy nie ma – mówi Janusz Hamryszczak, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Przemyślu.

Ostatnią deską ratunku dla szpitali są samorządy, które dokładają do ich funkcjonowania i pomagają zdobyć wkład własny do unijnych programów. Ale w kryzysie samorządy pieniędzy mają mniej, a rząd chce jeszcze ograniczyć im możliwość zaciągania zobowiązań.

PRAWO

NFZ dzieli to, co ma

To, ile szpitale dostają za świadczenia, zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych ustala Narodowy Fundusz Zdrowia. Każdy typ świadczenia wycenia na określoną liczbę punktów, a punkty na złote. Stawkę 51 zł za punkt NFZ przyjął na 2009 r., ale obiecał, że postara się ją podnieść w II połowie 2009 r. Wcześniej szpitale miały 48 zł za punkt, ale też dodatek na podwyżki płac lekarzy, który jednak zlikwidowano, a dodatkowe 3 zł tej zmiany nie rekompensowały. Ponieważ pieniędzy NFZ brakuje, do podwyżki nie doszło i nie jest nawet planowana.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj