Seremet przyznał, że do tej pory polscy prokuratorzy wielokrotnie byli informowani przez stronę rosyjską, że nie mogą otrzymać jakiegoś dowodu, bo bada go MAK. Jak wskazał, chodziło głównie o dowody newralgiczne dla polskiego śledztwa, czyli rejestratory i szczątki samolotu. Prokuratura chce także uzyskać około dwóch milionów małych elementów szczątków samolotu Tu-154M, które są teraz zgromadzone w rosyjskich magazynach.

Reklama

"W tych godzinach jest przygotowywany wniosek o to, aby prokuratura rosyjska rozważyła propozycję ze strony polskiej nieco innego podejścia do umożliwienia badań dowodów (chodzi o dowody, którymi do tej pory dysponował MAK - PAP), przede wszystkim rozważyła propozycję wspólnych badań, udziału polskich biegłych przy badaniach, które będą prokuratorzy rosyjscy przy udziale swoich biegłych podejmowali" - powiedział Seremet w Polsat News.

Prokurator generalny zaznaczył, że jego zdaniem taka procedura "znakomicie skróciłaby czas badań i miałaby korzystny wpływ na tempo naszego śledztwa".

Seremet powiedział, że skład delegacji biegłych jest ustalany. Wyjaśnił, że część ekspertów jest już zaangażowanych w komisji ministra Jerzego Millera i te osoby nie mogą być już biegłymi w śledztwie prokuratury. "Trwają poszukiwania osób z odpowiednią wiedzą, autorytetem, aby one mogły wchodzić w skład zespołu" - powiedział. Zaznaczył, że jest możliwe zwrócenie się do specjalistów z zagranicy.

Prokurator generalny dodał, że nie wie, czy uda się zgrać wyjazd biegłych z zaplanowanym na luty wyjazdem do Moskwy polskich prokuratorów. Kilka dni temu prokuratura wojskowa informowała, że prowadzone są rozmowy dotyczące wizyty prokuratorów w Rosji, ale zarówno jej czas, skład grupy oraz zakres czynności są na razie w fazie ustaleń.

Seremet wyjaśnił, że podstawowym zamysłem wyjazdu polskich prokuratorów do Moskwy jest "możliwość przeglądania przez nich, czytania tych materiałów, które do tej pory zgromadziła strona rosyjska, i na tej podstawie formułowanie określonych oczekiwań, zamiarów śledczych". Wyjaśnił, że chodzi na przykład o zebranie takich informacji, które dawałyby polskim prokuratorom całościową wiedzę potrzebną do uczestniczenia w przesłuchaniu świadków, w szczególności tych, których pomija raport MAK, czyli osób z wieży kontrolnej.



"Spodziewamy się, że nie będzie przeszkód dla prokuratorów polskich w tym zakresie" - powiedział Seremet, odnosząc się do wniosku polskiego o ponowne przesłuchanie kontrolerów.

Pytany o pierwsze zeznania kontrolerów z kwietnia 2010 r., które Rosja unieważniła, powiedział, że w tej sprawie poprosił o opinię prawną i przeważająca część osób ją przygotowujących uznała, iż decyzja rosyjska "nie wiąże strony polskiej, wobec czego ten materiał może w całości być włączony do śledztwa polskiego i uznany za wartościowy". Zaznaczył jednak, że nie była to opinia jednomyślna i ostateczna ocena będzie należeć do prokuratorów prowadzących śledztwo.

Reklama

Rosja unieważniła pierwsze zeznania dwóch kontrolerów z kwietnia zeszłego roku z powodu "nieprawidłowości w procedurze przesłuchania świadków". Do Polski trafiły kolejne protokoły z przesłuchań tych świadków w sierpniu. Jak jednak podawały media, zeznania sierpniowe różniły się w niektórych szczegółach od tych kwietniowych.