Dziennik Gazeta Prawana logo

Udusił swoje dzieci. Zajmą się nim psychiatrzy

3 lutego 2011, 10:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Udusił swoje dzieci. Zajmą się nim psychiatrzy
Shutterstock
Łódzka prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o poddanie obserwacji pscyhiatrycznej b. policjanta Janusza T. podejrzanego o uduszenie dwójki swoich dzieci: 4,5-letniej córki i 7-letniego syna. Biegli po jednorazowym badaniu nie byli w stanie ocenić, czy był on poczytalny w chwili zbrodni.

Ciała dzieci znaleziono w grudniu w mieszkaniu w bloku przy ul. Szpitalnej w Łodzi. W mieszkaniu zatrzymano ich 43-letniego ojca Janusza T., byłego policjanta. Był pijany, miał dwa promile alkoholu w organizmie. Prokuratura przedstawiła mu dwa zarzuty zabójstwa swoich dzieci przez uduszenie. Mężczyzna przyznał się do obu zbrodni; trafił do aresztu. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

Jak powiedział w czwartek PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, Janusz T. został poddany badaniom sądowo-psychiatrycznym. Biegli stwierdzili jednak, że w oparciu o jednorazowe badanie nie są w stanie ustalić, czy mężczyzna był poczytalny w chwili zbrodni.

"Biegli wskazali na potrzebę poddania go obserwacji sądowo-psychiatrycznej połączonej z przeprowadzeniem badań specjalistycznych. Prokuratura Rejonowa Łódź - Górna skierowała do sądu wniosek o poddanie podejrzanego obserwacji na oddziale psychiatrycznym szpitala więziennego w Łodzi" - powiedział Kopania. Sąd ma rozstrzygnąć wniosek w połowie lutego.

Tragedia rozegrała się w mieszkaniu, które od trzech miesięcy wynajmowała czteroosobowa rodzina. Policjantów zaalarmował jej znajomy, który dostał od swojego kolegi dziwne i niepokojące sms-y, mogące wskazywać na to, że mógł coś zrobić swoim dzieciom. 43-latek nie chciał otworzyć drzwi znajomemu ani wezwanym policjantom. Dopiero gdy na miejsce ściągnięto wysięgnik strażaków, otworzył drzwi.

W mieszkaniu - w dużym pokoju - znaleziono ciała dwójki dzieci: 4,5-letniej dziewczynki i 7-letniego chłopca. Próbowano je reanimować, ale lekarz stwierdził zgon. Na ciałach dzieci nie było widać wyraźnych śladów obrażeń. Już pierwsze oględziny wskazywały jednak, że przyczyną zgonu mogło być uduszenie; potwierdziła to sekcja zwłok dzieci. 31-letniej matki, która jest policjantką, nie było w domu.

Z wyjaśnień Janusza T. wynika, że w przeddzień zbrodni podjął decyzję, że zabije swoje dzieci; zamierzał także popełnić samobójstwo. Zabójstw dokonywał systematycznie. Najpierw odebrał ze szkoły 7-letniego syna, zaprowadził go do domu i tam udusił. Później odebrał córkę z przedszkola i ją również zamordował w mieszkaniu. Zrezygnował ostatecznie z próby samobójczej, ale nie potrafił wyjaśnić dlaczego.

Z relacji podejrzanego wynika, że do zbrodni popchnęła go chęć zemsty na żonie. W prokuraturze mówił, że chciał w ten sposób zemścić się, ponieważ był przekonany, że żona zamierza go opuścić i wyjechać za granicę. Mówił też śledczym, że żałuje tego, co zrobił. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy, małżonkowie mieli problemy związane z finansami; podejrzany nadużywał alkoholu.

Janusz T. przed trzema laty przeszedł na policyjną emeryturę. 10 lat temu został odznaczony Krzyżem Zasługi m.in. za uratowanie dwójki małych dzieci z pożaru kamienicy przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj