W prokuraturze stawił się już Klaudiusz Ciepliński, który przed ośmioma laty wraz z żoną brał udział w dostarczeniu porywaczom okupu. Towarzyszy mu mecenas reprezentujący rodzinę Olewników - Bogdan Borkowski. "Chodzi o to, by dowiedzieć się, jak wyglądało zabezpieczenie przekazania okupu, jeśli w ogóle było" - powiedział dziennikarzom przed wejściem do prokuratury Borkowski.

Reklama

Jak dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, w poniedziałek siostra Krzysztofa Olewnika Danuta Olewnik-Cieplińska i jej mąż będą (każde z osobna) konfrontowani z jednym funkcjonariuszem.

Konfrontacje będą się odbywały w kancelarii tajnej gdańskiej prokuratury prowadzącej śledztwa, w których wyjaśniane są okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz badane nieprawidłowości w dotychczasowych postępowaniach organów ścigania w tej sprawie.

Klaudiusz Ciepliński będzie obecny tylko na części konfrontacji. Jego żona skonfrontuje się ze wszystkimi ośmioma policjantami, którzy zabezpieczali akcję.

Rodzina Olewników pozna tożsamość funkcjonariuszy, którzy w 2003 roku związani byli z Wydziałem Technik Operacyjnych Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu, ale personalia policjantów nie mogą zostać ujawnione nikomu nie związanemu ze śledztwem. Po każdej konfrontacji prokuratorzy zaplanowali przesłuchanie danego funkcjonariusza.

O przeprowadzenie konfrontacji z ośmioma policjantami zabezpieczającymi przekazanie okupu, wystąpiła rodzina Olewników. Zdaniem jej członków, konfrontacje są konieczne ze względu na liczne rozbieżności dotyczące przebiegu akcji, jakie pojawiają się w relacjach rodziny i funkcjonariuszy.

Aby mogło dojść do konfrontacji, konieczne było uchylenie statusu świadka anonimowego chroniącego funkcjonariuszy. Gdańska prokuratura uchyliła funkcjonariuszom wspomniany status wiosną ub.r. Policjanci złożyli zażalenia na tę decyzję, ale płocki sąd oddalił je, umożliwiając tym samym prokuraturze przeprowadzenie czynności.

Konfrontacje mają związek z wydarzeniami z końca lipca 2003 r., kiedy to siostra Krzysztofa Olewnika wraz ze swoim mężem zrzucili torbę z 300 tys. euro z warszawskiej Trasy Armii Krajowej na przebiegającą pod nią ulicę Gwiaździstą. Porywacze przejęli okup, ale - mimo zabezpieczenia akcji przez policję - nie udało się ich wówczas ująć. Po otrzymaniu pieniędzy porywacze nie uwolnili Krzysztofa Olewnika. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców okupu Olewnik został zamordowany.

Reklama

Danuta Olewnik-Cieplińska zeznając w lutym 2010 r. przed sejmową komisją śledczą, powiedziała m.in., że największy żal do policji ma za to, iż funkcjonariusze nie pojechali nawet na miejsce wyrzucenia okupu, by zabezpieczyć ślady. "Potem dowiedziałam się, że nadzorujący rzekomo tego dnia całą operację zabezpieczenia okupu policjant Remigiusz M., gdy do niego dzwoniłam, był w swoim domu" - mówiła Olewnik-Cieplińska. Przyznała wtedy, że jej i męża wersja zdarzeń związanych z przekazaniem okupu różni się od tej podawanej przez policjantów.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 r. W październiku 2006 r. w miejscowości Różan (Mazowieckie) odnaleziono jego zwłoki.

W 2007 r. olsztyńska Prokuratura Okręgowa wszczęła dwa śledztwa, w których ustalano nieznane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz badano nieprawidłowości przy dotychczasowych postępowaniach w tej sprawie. W maju 2008 r. oba postępowania zostały przeniesione do gdańskiej prokuratury apelacyjnej.