Zorganizowanie 1 czerwca "bezkrwawej corridy" zapowiadał Grzegorz Śleziak, właściciel milowieckiego parku Leśny Gród, w którym prezentuje przyrodnicze atrakcje. Ekolodzy z Klubu Gaja nie dali wiary jego zapewnieniom i złożyli doniesienie do żywieckiej prokuratury o możliwości popełnienia wykroczenia. Ich zdaniem podczas pokazu z udziałem zwierzęcia może dojść do złamania prawa, jakim jest dręczenie "byka rasy wykorzystywanej w corridzie".

Reklama

W środę w Milówce zgromadziło się kilkadziesiąt dzieci. Przyglądały się, jak aktorzy przebrani za byka i torreadora prezentowali "walkę byków". Z boku "areny" stał młody byczek, który był największą atrakcją. Właściciel Leśnego Grodu przygotował warzywa i owoce, którymi najmłodsi mogli nakarmić zwierzę.

"Nigdy nie twierdziłem, że będę tego byka czymś atakował albo go dziobał. Ekolodzy mówili, że będę urządzał walkę, a ja chciałem tylko pokazać dzieciom, że byk to spokojne zwierzę, które nawet można pogłaskać. Zrobiłem widowisko z aktorami, bo jak inaczej zaprezentować dzieciom byka? Przecież nie będę im pokazywał, jak się byki morduje" - powiedział Śleziak.

Ekolodzy nie dali jednak za wygraną. Lider Klubu Gaja Jacek Bożek powiedział wprawdzie mediom, że prawo nie zostało złamane, zaznaczył jednak z ironią, że "była to świetna zabawa z podtekstem walki z bykiem i zadawania mu cierpienia".

Widowisku przyglądali się policjanci, którzy w przypadku złamania prawa mieli przerwać imprezę. Rzecznik żywieckiej policji Paweł Roczyna powiedział, że corridy nie było. "Odbyło się widowisko pod tytułem <Byczek Fernando>. Na arenie aktor przebrany za byka <pojedynkował> się z torreadorem. Prawdziwy byczek stał obok, w bezpiecznej odległości. Nie doszło do złamania prawa" - ocenił.

Reklama

Półroczny byczek, który "przyglądał się" w środę widowisku, pochodzi ze Słowacji. Śleziak sprowadził go legalnie. Poinformował, że wkrótce do Milówki trafi byk z Hiszpanii rasy toro bravo, znanej z prawdziwej corridy. "Nie robię nic niezgodnego z prawem. Bronię tych zwierząt, a ekolodzy mnie atakują. Uratowałem byka od śmierci w Hiszpanii. Będzie żył u mnie" - zapewnił.

Klub Gaja powstał na przełomie lat 80. i 90. Zrzesza kilkuset członków. Angażował się m.in. w akcję poparcia wniosku o przyjęcie ustawy "O ochronie zwierząt".