- powiedział kpt. Marcin Maksjan z NPW. Dodał, że ewentualne dalsze decyzje zostaną podjęte po analizie uzyskanych materiałów.
Wtorkowy "Super Express" napisał, że delegacja ursynowskich samorządowców podczas wizyty na miejscu katastrofy Tu-154M została zaczepiona przez okolicznego mieszkańca, który zaprowadził ich do swojego garażu i pokazał m.in. części wraku samolotu. NPW przekazała wtedy, że jeśli ta informacja się potwierdzi, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie - która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej - podejmie decyzję do rosyjskiego Komitetu Śledczego.
- przypomniała NPW.
Jeden z przesłuchanych w środę samorządowców - burmistrz Ursynowa Piotr Guział - powiedział dziennikarzom po wyjściu z prokuratury, że mężczyzna posiadający szczątki samolotu mówił, iż odkupił je od zbieraczy złomu. - powiedział.
Guział dodał, że towarzyszący polskiej delegacji przedstawiciele lokalnych władz smoleńskich powiadomili o fakcie znalezienia szczątków z katastrofy rosyjską prokuraturę. - zaznaczył burmistrz.
Delegacja Ursynowa udała się do Smoleńska, aby podpisać umowę o współpracy między tym rosyjskim miastem a Warszawą. Podpisane w poniedziałek porozumienie dotyczy m.in.: kultury, oświaty, sportu oraz wspólnej ochrony zabytków w ramach badania historycznego i kulturowego dziedzictwa obu narodów.
W październiku 2010 r. oględzin miejsca katastrofy w Smoleńsku dokonała - na wniosek polskiej prokuratury - grupa polskich archeologów i geofizyków. Prokuratura podawała, że oględziny miały na celu . Grupa odnalazła wtedy ponad 5 tys. przedmiotów związanych z katastrofą. Dokumenty z tych prac polska prokuratura uzyskała w kwietniu ubiegłego roku.