Zdaniem Rady Języka Polskiego takie formy jak "ministerka", "premierka" czy też "ministra", "premiera" są skonstruowane najzupełniej poprawnie. Rzeczownikowe nazwy żeńskie tworzy się w języku polskim za pomocą przyrostka -ka (jak nauczyciel - nauczycielka, socjolog - socjolożka) lub -ini/-yni (władca - władczyni). Końcówka -a jest wykorzystywana w przypadku nazw o charakterze przymiotnikowym, np. przewodniczący - przewodnicząca, służący - służąca, habilitowany - habilitowana. "ministerka- podkreślili językoznawcy w komunikacie rozesłanym w środę do mediów.
Rada Języka Polskiego zauważa jednak, że także nazwy żeńskie utworzone elementem -a, mają swoje wady - pisze Rada Języka Polskiego.
Językoznawcy przypominają, że w polszczyźnie istnieje już sposób zaakcentowania płci osoby wykonującej dany zawód, a mianowicie przez dodanie przyimka lub też odmianę wyrazów w zdaniu. Formy takie jak ten inżynier i ta inżynier, ten minister i ta minister, ten psycholog i ta psycholog wskazują płeć osoby, o której mowa. Można też informację o płci zawrzeć w odmianie wyrazów np. rozmawiałem z ministrem (mężczyzną) i rozmawiałem z minister (kobietą), minister podpisał rozporządzenie i minister podpisała rozporządzenie".
Formy żeńskie nazw zawodów i tytułów są systemowo dopuszczalne. Jeżeli przy większości nazw zawodów i tytułów nie są one dotąd powszechnie używane, to dlatego, że budzą negatywne reakcje większości osób mówiących po polsku. To, oczywiście, można zmienić, jeśli przekona się społeczeństwo, że formy żeńskie wspomnianych nazw są potrzebne, a ich używanie będzie świadczyć o równouprawnieniu kobiet w zakresie wykonywania zawodów i piastowania funkcji. Językowi nie da się jednak niczego narzucić, przyjęcie żadnej regulacji prawnej w tym zakresie nie spowoduje, że Polki i Polacy zaczną masowo używać form +inżyniera+ bądź +inżynierka+, +docentka+ bądź +docenta+, +ministra+ bądź +ministerka+, +sekretarza+ stanu czy jakichkolwiek innych tego rodzaju - podsumowują językoznawcy.
Joanna Mucha, minister sportu i turystyki, w lutym tego roku podczas rozmowy z Tomaszem Lisem powiedziała, że chciałaby, aby zwracano się do niej "pani ministro". Wypowiedź wywołała falę komentarzy, a także dyskusję na temat używania form nazw zawodów używanych przez kobiety i funkcji przez nie sprawowanych. W wielu wypadkach kobiety zabierające głos na ten temat, zwłaszcza te, które deklarują związek z feminizmem, proponowały, aby konsekwentnie używać obok męskiej - formy żeńskiej zawodu czy stanowiska, jak "psycholożka", "architektka", "ministra" czy "premiera".