- opowiadał Bartłomiej Waśniewski w programie "Rozmowy w toku" Ewy Drzyzgi. I jak dodał, nie jest im łatwo funkcjonować. - - przyznał. Dlatego nie chce wypuszczać Katarzyny samej z domu. Boi się o nią.
Dlatego, jak wyjaśniał Bartłomiej, ufarbował włosy. - - mówił ojciec półrocznej Madzi.
Jak się ukryć przed myślami? - pytała Ewa Drzyzga. - - odparła Katarzyna Waśniewska. Jak przyznaje, wciąż budzi się w nocy, by przygotować dla córki butelkę mleka. -- dodaje Bartłomiej. - - wyjaśnia.
Katarzyna Waśniewska kilkakrotnie prosiła o przerwę. Nie potrafiła powstrzymać łez, musiała wychodzić z pokoju, gdzie realizowano nagranie. Tak było w chwili, gdy rodzice wspominali moment narodzin dziewczynki. - - powiedział Bartłomiej. Przypomniał, że ich córka miała duże problemy ze zdrowiem tuż po narodzinach. - - wyjaśniał.
Pojawiły się też pytania o dzień śmierci Madzi. - relacjonowała Katarzyna Waśniewska. Małżonkowie powtarzali prezentowaną wcześniej wersję wydarzeń: Bartłomiej pomógł żonie znieść wózek, a potem pojechał do sklepu rodziców. Katarzyna wróciła z Madzią do domu, bo - jak mówiła - wzięła za mało pieluch. Wtedy miało dojść do wypadku. - tłumaczyła. Przyznała, że nie wie, dlaczego nie zadzwoniła na pogotowie.
Bartłomiej przyznał, że dopóki nie odnaleziono ciała Madzi, nie chciał wierzyć w jej śmierć. - stwierdził. A Katarzyna potwierdziła słowa Ewy Drzyzgi: Nie mówiłaś o tym, nie po to, żeby się to nie wydało, ale po to, żeby to się nie działo.
Katarzyna Waśniewska przyznała, że usłyszała słowo "wybaczam" zarówno od męża, jak i od teściowej. - pytała prowadząca. - - odpowiedziała matka Madzi. Małżonkowie przyznali, że cokolwiek się wydarzy, będą razem. - powiedział Bartłomiej. Oboje potwierdzili, że mają świadomość grożącego Katarzynie Waśniewskiej powrotu za kraty. Matka Madzi wspominała dwutygodniowy pobyt w areszcie i to, jak całe więzienie huczało, gdy tylko w mediach pojawiały się nowe doniesienia na jej temat. - opowiadała.
Czy Katarzyna i Bartłomiej Waśniewscy mają plany na przyszłość? Przyznali, że znaleźli już nowe miejsce życia. Na razie jednak nie myślą o kolejnym dziecku. Wiedzą bowiem, że patrzyliby na nie jak na Madzię. Jak przyznali, wciąż nie mogą patrzeć na inne małe dzieci, wzruszenie wywołuje w nich nawet reklama pieluch w telewizji.