W czasie, gdy prokuratorzy alarmują, że brakuje im pieniędzy na niezbędne w prowadzonych śledztwach ekspertyzy, podlaska prokuratura wydaje się być daleka od finansowych problemów.

Reklama

Nowoczesny sprzęt trafił na trzecie piętro siedziby prokuratora apelacyjnego dla całego Podlasia. To ładny budynek, w cichej uliczce blisko centrum miasta. Na trzecie piętro wstęp mają jedynie prokurator apelacyjny oraz jego zastępca. Dowozi ich tam winda działająca na specjalną kartę, wprost z garażu – opowiada nam jedna z osób, która niedawno była w wyremontowanych pomieszczeniach. Dodaje, że w pomieszczeniach gościnnych zainstalowana jest wanna typu jacuzzi. Będzie się tam świetnie oglądać mistrzostwa Europy w piłce nożnej. W wannie, z dobrze schłodzonym drinkiem w ręku, w technologii 3D – komentuje inny z naszych rozmówców.

Zapytaliśmy szefa prokuratury Andrzeja Tańculę, jakie znaczenie w jego pracy mają TV z trzecim wymiarem, a także wydajna kostkarka. Telewizory służą np. do wideokonferencji. Zresztą wykonanie przez nas ubiegłorocznego budżetu było właśnie weryfikowane przez Najwyższą Izbę Kontroli. Inspektorzy nie stwierdzili żadnych nadużyć – odpowiedział prokurator Tańcula.

Na taki sprzęt nie mogą jednak liczyć liniowi prokuratorzy, prowadzący śledztwa – im właśnie rozdano najtańsze modele telefonów komórkowych. Ograniczono również liczbę osób, którym służbowy aparat przysługuje. W Prokuraturze Generalnej nie mamy w lodówkach kostkarek. Nie potrafię nawet powiedzieć, do czego w urzędzie miałyby służyć – mówi DGP rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk.

Wydatki szefa białostockiej prokuratury są tym bardziej szokujące, że sami oskarżyciele ubiegłoroczny i tegoroczny budżet określają jako niewystarczający. Rząd zaplanował w ustawie budżetowej, że działalność prokuratury pochłonie ok. 1,7 mld zł. Już dzisiaj oskarżyciele często szukają najtańszych biegłych. Przez to postępowania się wydłużają – mówi Jacek Skała ze Związku Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

Przedstawiciele związków zawodowych ostrzegają, że zamrożenie wynagrodzeń i brak środków na bieżącą pracę doprowadzą do protestów. Politycy traktują nasze finanse jako ostatnią smycz, na jakiej mogą trzymać prokuratorów. Innych ustawowych możliwości wpływu na nasze decyzje już nie mają – komentuje prokurator Prokuratury Generalnej. Do otwartego konfliktu doszło już przed dwoma laty. Wtedy zastępca prokuratora generalnego, uchodzący za szarą eminencję faktycznie rządzącą prokuraturą Marek Jamrogowicz, wiosną publicznie ostrzegł, że oskarżycielom skończyły się pieniądze na pracę. Zagrożone były najpoważniejsze śledztwa, w których rachunki za ekspertyzy specjalistów potrafią sięgać kilkuset tysięcy złotych. Teraz w Ministerstwie Sprawiedliwości powstał projekt założeń do nowej ustawy o prokuraturze. Jej myślą przewodnią jest poddanie jej działalności pod kontrolę parlamentu.

Prokuratura swoją autonomię wykorzystuje w niewłaściwy sposób – tak konieczność zmian uzasadnia minister Jarosław Gowin. Prokurator generalny Andrzej Seremet od dawna nie odpowiada na pytania posłów. Nie pojawia się też w parlamencie.

1,7 mld zł - budżet prokuratury.

1,2 mln zł - najdroższa ekspertyza w historii do sprawy FOZZ.

6776 - tylu jest prokuratorów.

125 tys. - euro wartość zakupów prokuratora apelacyjnego w Białymstoku.