W środę Stowarzyszenie MANKO przedstawiło wyniki badania przeprowadzonego w tym roku w 500 lokalach w całej Polsce. Celem projektu była analiza stanu przestrzegania ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, a w szczególności wprowadzonej w listopadzie 2010 roku nowelizacji tej ustawy, wprowadzającej zakaz palenia w miejscach publicznych, w tym w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych. W ustawie stworzono jednak możliwość wyodrębnienia przez właściciela lokalu sali dla palących lub palarni wyposażonej w wentylację.
- mówiła na środowej konferencji prasowej Magdalena Petryniak ze Stowarzyszenia MANKO.
Badanie wykazało, że w praktyce ustawa zakazująca palenia w lokalach nie zawsze jest właściwie stosowana. Co piąty z badanych lokali nie miał żadnego oznakowania o obowiązującym w nim zakazie palenia. Najwięcej wątpliwości budzi jednak sposób organizowania przestrzeni dla palących w lokalach. Co piąta badana sala dla palących nie była właściwie oddzielona od reszty lokalu, co sprawiało, że dym tytoniowy swobodnie krążył po całej przestrzeni. Co trzecia sala dla palących nie została właściwie oznaczona. Inne często spotykane problemy to brak jakiejkolwiek wentylacji w salach dla palących a także umiejscowienie ich w ciągu komunikacyjnym (np. pomiędzy barem a toaletami), przez co osoby niepalące narażone były na kontakt z dymem.
Kolejnym aspektem, na który zwracają uwagę autorzy badania, jest fakt, że w lokalach, wbrew ustawowemu zakazowi, często ma miejsce promocja wyrobów tytoniowych. W co szóstym badanym lokalu badacze natrafili na takie działania - reklamy graficzne, sprzedaż premiowaną poprzez rozdawanie gadżetów i próbek a także promocję bezpośrednią prowadzoną przez hostessy. Sytuacji sprzyja niewystarczająca kontrola ze strony Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Policji i Straży Miejskiej. "Prawo łamane jest szczególnie wieczorami, kiedy kontrole nie są prowadzone" - powiedziała Magdalena Petryniak.
Stowarzyszenie MANKO dla zobrazowania sytuacji przywołało także wyniki badania TNS OBOP z lutego 2011 r., z którego wynika, że po wprowadzeniu zakazu palenia w lokalach rozrywkowo-gastronomiczych poza specjalnie wydzielonymi miejscami, zaobserwowano znaczny spadek narażenia klientów na skutki działania dymu tytoniowego. W barach i pubach odsetek narażonych niepalących spadł w latach 2009-2011 z 39 do 15 proc., wśród palących - z 58 do 20 proc.
- powiedziała Petryniak.
- podsumował spotkanie współpracujący z MANKO Maciej Noniewicz z Tobacco Dependence Unit na Queen Mary University of London.