Pamiętnik Katarzyny W. jest jednym z dowodów, które mają przekonać sąd o tym, że kobieta z premedytacją pozbawiła życia swoją półroczną córkę. Poza tym śledczy mają w rękach jej portret psychologiczny, w którym jest mowa o osobowości psychopatycznej, a także odzyskane zapisy w komputera.

Reklama

W pamiętniku Katarzyna W. jeszcze przed ślubem zapisała, że ta znajomość musi się skończyć katastrofą. Kobieta, która stanęła na ślubnym kobiercu po czterech miesiącach znajomości, w dniu ślubu była w ciąży. Nie chciała urodzić dziecka, a w internecie szukała informacji o tym, jakie środki trzeba zażyć, by poronić. Wypisała 22 powody, by nie mieć dziecka. A wśród nich: trudności finansowe, rozstępy, pogorszenie stanu zdrowia, nawał obowiązków. Traktuję to dziecko jako wroga, zagrożenie, wykańczającego mnie cyborga - pisała jeszcze przed narodzinami.

Przyjście na świat Magdy tylko pogorszyło sytuację. Dziewczynka, z której ojciec miał być dumny, źle spała, dużo płakała. Rodzice często chodzili z nią do lekarzy. Katarzyna W. w swym pamiętniku notowała, że jej mąż odnowił kontakty z dawnymi ukochanymi, że wymienia z nimi SMS-y i czatuje na Facebooku. W związku z zachowaniem mojego męża wstrzymuję seks, nie mogę się mu oddać w zaufaniu, nie zadowala mnie - zapisała. Znajomej żaliła się, że jest sprzątaczką, praczką, kucharką, opiekunką, a z seksem czuje się jak dziwka, bo tylko on ma przyjemność.

To tylko pogorszyło sytuację i wzmogło napięcie. Mąż Katarzyny W. zaczął się kryć ze swoimi kontaktami z innymi kobietami. To tylko rozeźliło jego żonę. Odzyskanie zapisów z komputera pozwoliło ustalić, że 17 stycznia 2012 roku kobieta zaczęła przygotowania do zabicia córki. W internecie szukała informacji o przypadkach zaczadzenia i policyjnych dochodzeniach w tej sprawie. Trzy dni później czytała już wyniki wyszukiwania, jakie dało wpisanie w przeglądarce haseł "kremacja niemowlaka", "zasiłek pogrzebowy niemowlaka", "nieumyślne spowodowanie śmierci".

Właśnie tego dnia - zdaniem śledczych - Katarzyna W. próbowała po raz pierwszy zabić Magdę, przez zaczadzenie. Przeszkodził jej jednak niespodziewany powrót do domu męża. Dwa dni później kobieta szukała w internecie informacji o eterze, środkach usypiających i piłkach gwałtu.

W tych dniach jeden ze świadków miał widzieć, jak Katarzyna W. rozgrzebuje ziemię rękami. W tym miejscu później znaleziono ciało dziecka.

Reklama

24 stycznia, według prokuratury, kobieta rzuciła córką o próg mieszkania. Dziecko jednak nie umarło, miało jedynie uszkodzony kręgosłup. Katarzyna W. miała ją udusić, dłonią lub workiem foliowym zatykając jej nos i usta. Ciało umieściła w wózku i zawiozła do parku. Tam zakopała. Dowód? Znaleziony na miejscu niedopałek z jej śladem DNA i rękawice robocze.

Później położyła się na chodniku, obok stojącego pustego wózka, i udawała nieprzytomną. Gdy "została znaleziona", powiedziała, że ktoś ją napadł i porwał dziecko.

Katarzyna W. jest oskarżona o zabójstwo. Prokuratura zmieniła kwalifikację czynu w toku śledztwa. Wcześniej było to nieumyślne spowodowanie śmierci. Wcześniej także sąd był skłonny wypuszczać Katarzynę W. z aresztu. I tak ich wychu...am - miała w lutym mówić jednej z koleżanek.

Katarzyna W. w areszcie zostanie do 14 lipca. Pierwszą rozprawę w jej procesie zaplanowano na 18 lutego.