To jest osiem tysięcy osób, jeśli się to podzieli, to wyjdzie około 600 złotych na miesiąc - przekonuje Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy w Radiu ZET. I jednym tchem dodaje: Ja zastałam nagrody, Lech Kaczyński tego zawsze bronił. To jest motywacja pracowników i odbieram nagrody, jeżeli są złe działania lub skargi. Ale jeżeli dzielnica otwiera nowe przedszkola, buduje żłobki, dlaczego mam nie premiować?

Reklama

Rekordzistą okazał się burmistrz Bemowa, który zainkasował blisko 25 tys. zł premii w ciągu roku. Tymczasem, jak przekonuje prezydent Warszawy w przypadku burmistrzów to średnio 1 tys. zł premii miesięcznie.

Każda z tych dzielnic to jest mniej więcej sto tysięcy mieszkańców, to jest taki burmistrz tak jak wielkiego miasta. 18 dzielnic, średnio sto tysięcy mieszkańców - uzasadnia swoją decyzję.

Prezydent Warszawy podkreśla przy tym, że przyznawanie nagród nie obywa się kosztem mieszkańców. A poza tym - jak przypomina - fundusz płac jest teraz i tak skromniejszy.

Nagrody w ciągu sześciu lat są o jedną trzecią mniejsze w stosunku do tego, co było kiedyś. A jeśli chodzi o płace realne, to jest spadek: 17 proc. - podkreśla.

Dopytywana o to, jaką nagrodę przyznała sama sobie, ucina krótko: Ja sobie nie przyznaję, nie mamy takich uprawnień.