Aktualna antyklerykalna nagonka prasowa nie ma celu oczyszczenia, bo przywołuje prawdziwe lub rzekome fakty sprzed kilkunastu lat i to wcale nie będące przestępstwami skoro nie były osądzone, ale jest zorganizowaną symfonią nienawiści i strachu wobec inaczej myślących - mówił arcybiskup w
przemyskiej archikatedrze.

Najbardziej jednak bolesne i niebezpieczne w tym zamieszaniu nie jest to, że seria zorganizowanych napaści krzywdzi konkretnego księdza czy biskupa, ale to że nie brak także duchownych, którzy uwierzyli w siebie, w swoją mądrość i dołączyli do tych tzw. reformatorów Kościoła i zamiast załatwiać sprawy wewnątrz poszli do wrogów - mówił hierarcha. Według arcybiskupa, skarżący się w prasie księża, szukają sławy.

Oni z tymi nieprzyjaciółmi Kościoła chcą reformować innych, a nie siebie - mówił arcybiskup. Martwią się o tzw. bogactwa Kościoła, na które od wielu lat nie dali złotówki i zapomnieli, że aby oczyszczać trzeba samemu być czystym - upominał.

Mówię to z troska, abyśmy odnawiając nasze kapłańskie przyrzeczenia pamiętali o ich wypełnieniu i pomagali je wypełniać innym współbraciom - głosił abp Michalik.

W swoim kazaniu abp Michalik odnosił się do publikacji medialnych na temat problemów z alkoholem metropolity gdańskiego abp Sławoja Leszka Głódzia zapoczątkowanymi w tygodniku "Wprost" z 18 marca. W Archikatedrze Oliwskiej w czwartek, w czasie mszy Krzyżma Świętego, odczytano oświadczenie abp Głódzia w tej sprawie. Abp Głódź uznał, że został "przesadnie pomówiony".