- dumnie ogłosiła Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. I ustami dyrektor departamentu rozwoju regionalnego Agnieszki Łukaszewskiej-Wojnarowskiej pochwaliła się, że na promocję bezpośrednią tych firm, głównie na targi i misje, PAIiIZ wydała ok. 40 mln zł. Zatem jest imponujący - 273 mln zł na plusie. - konkluduje w oficjalnej informacji Łukaszewska-Wojnarowska.
Okazuje się, że agencja – mówiąc dyplomatycznie – mija się z prawdą. Bo nie chodzi o zyski firm uczestniczących w programie, lecz o wartość kontraktów, które zawarły za granicą dzięki pomocy PAIiIZ. Dokładnie było ich 507, a ich łączna wartość to nieco ponad 283 mln zł (brakujące do 313 mln zł 30 mln zł to zdaniem agencji w postaci „nowego sprzętu do realizacji kontraktów” czy rozbudowanych fabryk). Co więcej, część z kontraktów będzie zapewne zrealizowana dopiero w przyszłym roku. Nie chodzi zatem ani o zyski, ani nawet o obroty. Może PAIiIZ chce ukryć, że zyski płynące z promocji nie zbilansowały wydatków na nią?
– ocenia Piotr Przewrocki z firmy Fineus, który przy pomocy urzędników wyjechał na targi CeBIT do Hanoweru. Gdyby wszystkie 507 podpisanych kontraktów przyniosło średni zysk netto na poziomie 15 proc. (co mało prawdopodobne), to dopiero zwróciłoby się 40 mln zł wydane przez agencję na ich promocję za granicą.
– potwierdza Wojciech Warski, ekspert BCC specjalizujący się w promocji polskiego biznesu za granicą. Jego zdaniem to, że PAIiIZ , wynika z dwóch rzeczy: niekompetencji i chęci zabłyśnięcia. – – zastanawia się Warski.
Oczywiście poprosiliśmy o komentarz samą agencję. – odpowiedziała nam Agnieszka Łukaszewska-Wojnarowska.