Blisko 150 firm, które skorzystały z Programu Promocji Gospodarczej Polski Wschodniej, zadeklarowało prawie 313 mln zł zysku - dumnie ogłosiła Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. I ustami dyrektor departamentu rozwoju regionalnego Agnieszki Łukaszewskiej-Wojnarowskiej pochwaliła się, że na promocję bezpośrednią tych firm, głównie na targi i misje, PAIiIZ wydała ok. 40 mln zł. Zatem bilans jest imponujący - 273 mln zł na plusie. Te liczby mówią same za siebie - konkluduje w oficjalnej informacji Łukaszewska-Wojnarowska.

Reklama

Okazuje się, że agencja – mówiąc dyplomatycznie – mija się z prawdą. Bo nie chodzi o zyski firm uczestniczących w programie, lecz o wartość kontraktów, które zawarły za granicą dzięki pomocy PAIiIZ. Dokładnie było ich 507, a ich łączna wartość to nieco ponad 283 mln zł (brakujące do 313 mln zł 30 mln zł to zdaniem agencji zysk w postaci „nowego sprzętu do realizacji kontraktów” czy rozbudowanych fabryk). Co więcej, część z kontraktów będzie zapewne zrealizowana dopiero w przyszłym roku. Nie chodzi zatem ani o zyski, ani nawet o obroty. Może PAIiIZ chce ukryć, że zyski płynące z promocji nie zbilansowały wydatków na nią?

W branży IT marża wynosi ok. 30 proc., ale tylko w czasach, gdy wszystko odbywa się bosko i cukierkowo. Realnie patrząc, jest to 15 proc. Podając, że firmy osiągnęły ponad 300 mln zł zysku, PAIiIZ po prostu kłamie – ocenia Piotr Przewrocki z firmy Fineus, który przy pomocy urzędników wyjechał na targi CeBIT do Hanoweru. Gdyby wszystkie 507 podpisanych kontraktów przyniosło średni zysk netto na poziomie 15 proc. (co mało prawdopodobne), to dopiero zwróciłoby się 40 mln zł wydane przez agencję na ich promocję za granicą.

15 proc. to zdrowy zysk. Zazwyczaj jest to więcej w usługach, mniej w produkcji, ale uśredniając, można przyjąć, że to bardzo dobry wynik dla przedsiębiorstw – potwierdza Wojciech Warski, ekspert BCC specjalizujący się w promocji polskiego biznesu za granicą. Jego zdaniem to, że PAIiIZ minęła się z prawdą, wynika z dwóch rzeczy: niekompetencji i chęci zabłyśnięcia. – Ciekawe, czy za te 40 mln zł udało się stworzyć jakiś trwały mechanizm służący promocji polskiego biznesu, czy były to tylko jednorazowe wyjazdy – zastanawia się Warski.

Oczywiście poprosiliśmy o komentarz samą agencję. Firma PR-owska, z którą współpracujemy, popełniła błąd i na pewno sprostujemy tę informację – odpowiedziała nam Agnieszka Łukaszewska-Wojnarowska.