Dziennik Gazeta Prawana logo

Płacz i płać za straż miejską

26 czerwca 2013, 06:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Straż miejska w Warszawie
Straż miejska w Warszawie/Newspix
Pieniądze wydawane przez samorządy na utrzymanie tej formacji nie zwracają się nawet w jednej czwartej, choć większość działań strażników polega na wypisywaniu mandatów. Bezpieczeństwo jest na drugim planie.

Największe miasta wydają na straż miejską miliony złotych rocznie. Najwięcej Warszawa, która w tym roku przeznaczyła na tę służbę ponad 106 mln zł. Kraków i Łódź wydadzą po 30 mln zł. Pozostałe aglomeracje – po kilka, kilkanaście milionów. W każdym z tych miast toczy się debata, czy warto.

Bo trudno powiedzieć, by te wydatki w jakikolwiek sposób się bilansowały. Dochody Warszawy z mandatów wystawionych przez straż miejską w 2012 r. wyniosły ponad 22 mln zł, przy wydatkach rzędu 134 mln zł. A Kielce, wydając ok. 6 mln zł na straż, uzyskały wpływy z mandatów na poziomie trochę ponad 1 mln zł.

Strażnicy tłumaczą, że nie są od wyrabiania norm. Ale ich finansowanie odbywa się w cieniu oskarżeń pod adresem tej formacji o kopiowanie zadań drogówki. Stąd liczne protesty mieszkańców.

W Poznaniu w 2012 r. ponad połowę czynności strażników (70 tys.) stanowiły „interwencje w komunikacji”. Wystawili mandaty na ponad 4 mln zł – z czego 1,8 mln zł za fotoradary.

Podobne tendencje widać w innych miastach. – – wylicza Monika Niżniak, rzecznik straży miejskiej z Warszawy.

Świeradów-Zdrój jest jednym z kilkunastu miast, które w ostatnim czasie postanowiło zlikwidować straż miejską. Dlaczego podjęto taką decyzję?

Roland Marciniak burmistrz miasta Świeradów-Zdrój (woj. dolnośląskie): Ta formacja się w ogóle nie sprawdzała. Mieliśmy tylko dwóch strażników pracujących od 7 do 15. A przecież większość zdarzeń miała miejsce wieczorami i w weekendy. Uznaliśmy, że nie ma sensu wydawać 150 tys. zł rocznie na dalsze utrzymywanie straży. Pieniądze te zostały w budżecie gminy, a samochód straży miejskiej służy nam jako auto służbowe dla urzędu gminnego. W ten sposób zaoszczędziliśmy ok. 10 tys. rocznie na ryczałtach wypłacanych pracownikom, którzy dotąd używali głównie aut prywatnych do celów służbowych.

Jak udało się wypełnić lukę po straży miejskiej?

Na miejscu jest policja, która ma podobne zadania co straż miejska. Jeśli chodzi o drobne sprawy, takie jak bezdomne zwierzęta czy utrzymywanie czystości, tym mogą się zająć urzędnicy. Mamy dyżury urzędników, którzy przyjmują zgłoszenia od mieszkańców, i odpowiedni pracownik, np. odpowiedzialny za drogi, zajmuje się tą sprawą. W razie problemów prosi o pomoc policję lub kieruje sprawę do sądu.

Musi pan przyznać, że na takie rozwiązanie łatwiej się zdecydować mniejszym samorządom. Trudno sobie wyobrazić, by podobne sprawy załatwiali urzędnicy np. z Warszawy.

Mniejszy samorząd to mniejsza skala. Ale w dużym mieście można się przecież umówić, że samorząd wykupi część etatów policyjnych. Wtedy w ramach jednej formacji utrzymywany byłby porządek w mieście. A koszt utrzymania strażnika miejskiego jest podobny do policjanta. My teraz sami opłacamy dodatkowy etat policjanta. Kosztuje nas tyle samo co strażnik miejski (57 tys. rocznie), a ma znacznie szersze kompetencje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj