- podkreślał sąd w uzasadnieniu wyroku. - - charakteryzował skazaną Katarzynę W.
Sąd wskazał na wyniki ekspertyz biegłych, a także zeznania samej Katarzyny W. oraz jej męża, dotyczące wyszukiwanych w ich komputerze fraz. Stwierdził przy tym, że kobieta szukała informacji . Przypominał również, jakie zapisy znalazły się w dziennikach oskarżonej. Katarzyna W. wspominała w nich, że dziecka nie chce, że ciąża niweczy jej ambitne plany, że nie czuje się matką. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że zeznania świadków mówią o tym, iż oskarżona utwierdziła się w swoich czarnych prognozach dotyczących przyszłości jej i jej małżeństwa.
- podkreślił sąd, dodając, że jedyne, co musiał rozstrzygnąć, to kwestia, czy do śmierci Magdaleny W. doszło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, czy też działania celowego.
Prokuratura domagała się dożywocia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 30 latach. Jak argumentował prokurator Zbigniew Grześkowiak, Katarzyna W. dokładnie zaplanowała zbrodnię.
- zwracał się do sądu prokurator Grześkowiak na ostatniej rozprawie, w poniedziałek 2 września.
- przedstawiał ustalenia prokuratury Zbigniew Grześkowiak.
- tak prokurator Grześkowiak opisywał Katarzynę W.
Innego zdania był adwokat oskarżonej, Arkadiusz Ludwiczek.
- przekonywał obrońca w mowie końcowej, która trwała ponad sześć godzin. - - twierdził.
Zdaniem adwokata, prokuraturze nie udało się bezspornie udowodnić winy oskarżonej, podobnie jak nie udało się procesowo uwodnić opinii biegłych o uduszeniu półrocznej Magdy.
Na końcowej rozprawie w procesie, po mowach prokuratora i obrońcy głos zabrała Katarzyna W. -- powiedziała. -- dodała, zwracając się do sądu.
O sprawie małej Magdy z Sosnowca Polska usłyszała 24 stycznia 2012 roku. Tego dnia Katarzyna W. zaalarmowała policję, że nieznany jej mężczyzna obezwładnił ją, a następnie porwał z wózka jej półroczną córkę. Media szybko nagłośniły sprawę, osoby postronne zaangażowały się w poszukiwania dziewczynki, Katarzyna W. występowała w telewizjach z apelami do porywacza o oddanie jej dziecka. W tym czasie policjanci szukali tajemniczego napastnika.
W sprawę zaangażował się właściciel biura detektywistycznego Krzysztof Rutkowski. To on, dzięki sprytnej prowokacji wpłynął na Katarzynę W., która niespodziewanie zmieniła zeznania i przyznała, że jej córka nie żyje, że straciła życie w wyniku nieszczęśliwego wypadku, że wysunęła jej się z rąk i uderzyła głową o wysoki próg w mieszkaniu. Na początku lutego ciało dziewczynki znaleziono zagrzebane w ziemi i przykryte gruzami w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu. Prokuratura nie dała jednak wiary tłumaczeniom kobiety i oskarżyła Katarzynę W. o zabicie dziecka z premedytacją.
Proces przed katowickim sądem ruszył w lutym tego roku. Odbyło się kilkanaście rozpraw, przesłuchano kilkudziesięciu świadków, sąd zapoznał się również z opiniami medycznymi w sprawie przyczyn śmierci dziecka. Biegli uznali, że półroczna Magda straciła życie nie wskutek wypadku, a w sposób gwałtowny. Charakter obrażeń według biegłych wskazywał na uduszenie.