Kluczowe stanowisko w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych objął człowiek, który karierę rozpoczynał w pionie polityczno-wychowawczym komunistycznej bezpieki - wynika z informacji DGP. Mirosław Hakiel będzie nieformalnym koordynatorem służb podległych MSW, m.in. policji i BOR. Minister Bartłomiej Sienkiewicz widzi go też w roli "pełnomocnika ds. kiboli".
Reklama
Pułkownik Hakiel przez ostatnie lata pracował w Straży Granicznej. Właśnie na tym etapie swojej kariery miał obowiązek wypełnić oświadczenie lustracyjne zgodnie z ustawą o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990. Tam można znaleźć informacje o jego związkach ze służbami PRL.
"Pan Mirosław Hakiel w 1989 roku był zatrudniony jako inspektor w wydziale polityczno-wychowawczym Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Krakowie, co podał w swoim oświadczeniu lustracyjnym" - tak brzmi odpowiedź, którą przesłało nam biuro prasowe MSW.
Jakie były zadania wydziałów polityczno-wychowawczych? "Były odpowiedzialne za planowanie, bezpośrednie wykonywanie i kontrolę wśród funkcjonariuszy SB i MO, członków ich rodzin oraz koordynowanie pracy ideowo-wychowawczej, wspólnie z organizacjami partyjnymi" - tak definiują zadania wspomnianych struktur historycy Instytutu Pamięci Narodowej.
Dawniej pułkownik Hakiel stał na straży morale SB i MO, dziś będzie zajmował się nastrojami wśród kibiców. Będzie również pracował nad metodami walki z przestępczością stadionową.
Reklama
Nie bardzo rozumiem koncepcję powoływania takich specjalnych pełnomocników. Istnieje niebezpieczeństwo, że policjanci i służby specjalne będą przekazywać informacje operacyjne urzędnikom resortu - mówi DGP były wiceminister spraw wewnętrznych Zbigniew Rau.
Nagromadzenie takich zespołów i pełnomocników o niejasnych kompetencjach już raz skończyło się źle, w latach rządów SLD, gdy doszło do przecieku starachowickiego - dodaje Rau.
Hakiel nadal jest funkcjonariuszem Straży Granicznej. Co ciekawe, już wcześniej płynnie zmieniał mundur pogranicznika na policyjny i na odwrót. Pełnił funkcję szefa krakowskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego, gdzie doszło do jednej z największych wpadek w historii tej instytucji. Mężczyzna zwerbowany do tajnej współpracy przez policjantów z tej jednostki dostał pozwolenie na broń. Następnie zastrzelił z niej swoją konkubinę, młodego mężczyznę i ranił ojca przyjaciółki.
W tej sprawie prokuratura nie stwierdziła żadnych niezgodnych z prawem działań pułkownika Hakiela. Dostał mniej eksponowane stanowisko szefa CBŚ w Rzeszowie - mówi nam jeden z rozmówców z szeregów policji.
Nasi informatorzy, którzy chcą zachować anonimowość, mówią o długiej znajomości ministra Sienkiewicza i pułkownika Hakiela. Z oficjalnych biogramów wynika, że w tym samym czasie kończyli studia na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z tą różnicą, że minister Sienkiewicz był w opozycji. A Hakiel wybrał karierę w służbach PRL.