nawołuje Fundacja na rzecz walki z pedofilią "Obudź szanse".
Nieznana nikomu fundacja ze Świebodzina postanowiła pouczyć rodziców, jak chronić dzieci przed "bestią" z Piotrkowa Trybunalskiego. W swojej akcji pod roboczą nazwą "Projekt T” używając tabloidowej retoryki z rozmysłem grają na emocjach rodziców.
- Co my, prości, niejednokrotnie biedni ludzie możemy zrobić? Czy warto ufać dla polityków, którzy nas uspokajają, że nic nam nie grozi? (...)Ich dzieciom włos z głowy nie spadnie, ich stać na całodobową ochronę. (...) Oni mają monitoring, firmy ochroniarskie, BOR, alarmy, limuzyny z szoferami tylko po to by dziecko wracało bezpiecznie do domu. Co mamy my? Nic - czytamy w materiałach rozesłanych przez fundację
Jej przedstawiciele opracowali dla rodziców specjalny poradnik pod tytułem: . W materiałach radzą m.in. przynajmniej raz na tydzień sprawdzać czy dziecko ma nowych znajomych w internecie, pilnować domowego klucza, by pociecha nie wychodziła nigdzie bez zgody i wiedzy rodziców oraz zainwestować w urządzenie lokalizujące położenie dziecka.
- piszą przedstawiciele fundacji.
Agent na wojnie z pedofilią
Świebodzińska fundacja ma profesjonalne logo i własną stronę internetową oraz profil na Facebooku. Z informacji KRS wynika, że została zarejestrowana we wrześniu 2013 roku. W jej zarządzie zasiadają dwie osoby.
Założycielem fundacji jest Paweł Plichta, na co dzień agent ubezpieczeniowy - mówi nam Plichta, gdy pytamy o kompetencje, które uprawniałyby go do prowadzenia takiej fundacji.
Wiceprezes fundacji to Dariusz Górecki. Plichta przedstawia go, jako byłego przedsiębiorcę - nie wspominając jednak o tym, że Górecki działał w polityce, jako szefe świebodzińskiego klubu Ruchu Palikota. To on dba w fundacji o sprawy formalne i rachunki.
Następcy Kidprotect.pl?
Plichta tłumaczy, że impulsem do działania była dla niego afera jaka wybuchła wokół najbardziej znanej fundacji ds. walki z pedofilią w Polsce - Kidprotect.pl. W sądzie toczy się właśnie proces jej szefa, którego oskarżono o defraudację około 400 tys. złotych.
Plichta uznał, że skoro okazało się, że jedyna organizacja walcząca z pedofilią w Polsce właśnie została skompromitowana, to należy założyć własną. I dopiął sprawy.
Skąd bierze pieniądze na działalność? Plichta twierdzi, że do tej pory wszystko finansował sam, z prywatnych pieniędzy. Ale liczy, że z czasem pojawi się wsparcie - także finansowe - z zewnątrz.
Na stronie fundacji widnieje numer konta bankowego i apel o wsparcie. - - mówi założyciel.
Lektura statutu fundacji nie pozostawia złudzeń. Jej założyciele chcieliby działać na dużą skalę. Statutowe cele fundacji to prowadzenie działania na rzecz nauki, edukacji oraz oświaty, a także na rzecz bezpieczeństwa i porządku publicznego oraz przeciwdziałania przestępczości seksualnej skierowanej przeciwko nieletnim. Fundacja zamierza też promować wolontariat, organizować szkolenia dla organów ścigania i organizacji pozarządowych oraz zapewniać poszkodowanym wsparcie - merytoryczne, psychologiczne oraz finansowe.
Założyciel przyznaje, że na razie nie wszystko jest w stanie zrobić...
- - mówi Plichta. Wylicza przypadki osób, którym fundacja już zdążyła pomóc. Twierdzi, że sam kilka godzin rozmawiał przez telefon z matką zgwałconej 14-latki, kilku osobom udzielono też pomocy prawnej.
- - tłumaczy Plichta.
Kara śmierci dla pedofila
Fundacja ma niespełna 300 followersów na Facebooku. Jej profil "zdobi" zdjęcie z amunicją i dwuznacznym podpisem: "leczenie pedofilii może być tanie”.
Plichta tłumaczy, że zdjęcie znalazł w sieci i opublikował, bo akurat wtedy nie miał "kilkuset złotych na grafika". - - tłumaczy.
Podkreśla jednak, że fundacja nigdy nie nawoływała do zabójstwa pedofila . -- wyjaśnia Plichta.
Piotrkowska prokuratura już prowadzi dochodzenie w sprawie publicznego nawoływania na portalu społecznościowym do zabójstwa Mariusza Trynkiewicza. Nie wiadomo, kto był założycielem profilu o nazwie "Śmierć Mariuszowi Trynkiewiczowi".
Plichta twierdzi, że na razie współpracują z nim w fundacji trzy osoby - prokurator, radca prawny i pani psycholog. Ale ich nazwisk nie ujawnia bo - jak przekonuje - pomagają mu wyłącznie dla idei.