Prezydenci Francji, Niemiec, Ukrainy i USA, do tego przedstawiciele innych państw - za ich bezpieczeństwo odpowiadali warszawscy policjanci. Niestety ich szefowie nie stanęli na wysokości zadania - informuje "Rzeczpospolita". Okazało się, że przyłapano szefa wydziału do walki z terrorem kryminalnym, jego zastępcę i szefa wydziału kryminalnego, jak pili alkohol podczas dyżuru.
Szef walki z terrorem miał we krwi 1,7 promila, jego zastępca miał 0,2 a trzeci z kompanów od kieliszka nie zgodził się na badania. - mówi gazecie jeden z funkcjonariuszy.
Informację potwierdzają władze stołecznej komendy. - mówi Mariusz Mrozek, rzecznik komendanta stołecznego. Zapewnia jednak, że policjanci byli po służbie, a całą sprawę ujawnili ich szefowie. Zdaniem informatora "Rzeczpospolitej" sprawa wyglądała inaczej - mówi informator gazety.
Komendant Główny Policji potwierdził informacje o pijanych policjantach. Marek Działoszyński przyznał, że podejrzane osoby w momencie odsunięcia od obowiązków pełniły służbę. Jak podkreśla szef policji, komendant stołeczny zastąpił trzy osoby, . Marek Działoszyński dodał, że stało się to na początku służby. Zapewnił, że incydent ten nie miał wpływu na ochronę obchodów 25. rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 roku.