Dziennik Gazeta Prawana logo

Chleb nasz powszedni, zmarnowany. Tylko cztery kraje w Europie wyrzucają więcej jedzenia niż my

16 kwietnia 2017, 16:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marnujemy jedzenie
Marnujemy jedzenie/Shutterstock
Marnujemy, wyrzucamy, spuszczamy w klozecie. Kupujemy tanio i dużo, co równa się tonom wyrzucanego jedzenia, które w przeciwieństwie do ciuchów z sieciówki nie podlega recyklingowi.

Nie cierpimy brzydoty, nawet jeśli dotyczy jedynie kostropatych marchewek i nieforemnych jabłek. Błyszczące, idealnie wykształcone, równo zabarwione. Koniecznie ułożone symetrycznie. Z ogonkami do góry. W idealnej harmonii z sąsiednimi skrzynkami. Tak, te jabłka sprzedadzą się na pewno. Nieco bardziej pokraczne, z plamkami i brzydkim odcieniem czerwieni lądują w skrzynce na odpady. Każdego dnia Grzesiek razem z innymi pracownikami jednego z warszawskich supermarketów zbiera kilkanaście takich skrzynek samych jabłek. Bo chociaż producenci i hodowcy dobrze wiedzą, co mają przywozić, w każdej dostawie znajdą się brzydkie produkty. Większość prosto ze skrzynki trafi do śmieci.

W dużych sklepach nie ma miejsca na brzydotę, chyba że okraszoną certyfikatami i cenami trzy razy wyższymi niż standardowe. Eko tłumaczy brzydotę. Nawet jeśli jest tylko nalepką. uważa Grzesiek.

Wielkie karmienie na Trafalgar Square

Tristram Stuart jest angielskim historykiem i publicystą. I od lat walczy ze swoimi rodakami, którzy przodują w Europie pod względem ilości marnowanego jedzenia. Szacuje się bowiem, że statystyczny Brytyjczyk wyrzuca rocznie ponad 153 kg produktów żywnościowych. W 2009 r. ukazała się głośna książka Stuarta „Waste: Uncovering the Global Food Scandal”, za którą otrzymał prestiżową IACP Cookbook Award. Niedługo potem Stuart zorganizował akcję „Feeding the 5k” na londyńskim placu Trafalgar Square, karmiąc 5 tys. osób wyłącznie jedzeniem odrzuconym przez supermarkety.

Dzisiaj Stuart doradza instytucjom i firmom (m.in. supermarketom i restauracjom), jak ograniczać marnotrawstwo żywności. Sam wychował się w szacunku dla natury w Sussex, gdzie już jako 15-latek hodował świnie i kurczaki. podkreśla Stuart, przytaczając szokujące dane dotyczące żywnościowych odpadów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj