25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany przez policję na wrocławskim rynku. Rok temu rzecznik wrocławskiej komendy przekonywał, że Igor stawiał opór i dlatego policjanci musieli użyć paralizatora. Po raz drugi użyto go już w komisariacie. A dokładnie w ubikacji, gdzie widać siedzącego na podłodze, skutego kajdankami 25-latka.
Mężczyzna nie stawia oporu, a mimo tego policjant dwukrotnie naciska spust paralizatora.
W ciało Igora wbite są dwie srebrne elektrody połączone przewodami z paralizatorem. W każdej chwili policjant może znowu porazić go prądem. 25-latek leży na ziemi. Czterech stojących nad nim funkcjonariuszy zaczyna prowadzić przeszukanie. Każą mu zdjąć buty, spodnie i majtki.
Jakość dźwięku na nagraniu jest słaba. Słychać pojedyncze słowa, czasami zdania. Jeden z fragmentów może świadczyć o tym, że policjanci podczas przeszukania nie byli na sto procent przekonani, że Igor Stachowiak jest tym za kogo się podaje.
- słychać na nagraniu, które pokazane zostało w programie "Superwizjer".
W pewnym momencie Igor zasłabł i mimo reanimacji zmarł. Mężczyzna prawdopodobnie trafił na komisariat w wyniku pomyłki. Był podobny do Mariusza Fontczaka, który wówczas był poszukiwany za handel narkotykami.
Po wyemitowaniu nagrań z komisariatu w "Superwizjerze" szef MSWiA i Komendant Główny Policji zdecydowali o skierowaniu do Wrocławia specjalnego zespołu kontrolnego.
- czytamy na stronie policji.
Tymczasem Platforma Obywatelska ustami Grzegorza Schetyny w niedzielę rano domagała się powołania komisji śledczej w tej bulwersującej sprawie i jednocześnie dymisji wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego.