Według informatorów "wSieci", w moskiewskim prosektorium szczątki ofiar katastrofy "hurtowo ładowane były do worków na śmieci". - relacjonują świadkowie wydarzeń w moskiewskim prosektorium, cytowani przez tygodnik.
Według nich ciała były ładowane . - mówią. Dziennikarze "wSieci" dotarli też do fotografii wykonanych między 12 a 22 kwietnia 2010 r. Większość z nich, jak zaznaczają, nie nadaje się do publikacji.
"Nie potrafimy pojąć, jak można było narażać rodziny na tak koszmarne przeżycia – najpierw wiele godzin przesłuchiwać, później okazywać fotografie fragmentów ciał, a wreszcie szczątki wyjęte z chłodni. W wielu przypadkach nawet najbliżsi musieli mieć ogromne problemy z jednoznacznym ich rozpoznaniem. Mimo to ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet z trybuny sejmowej właśnie rodziny oskarżał o błędy i obarczał winą za pomylenie ciał oraz konieczność otwierania grobów" – przypominają autorzy artykułu: Marek Pyza i Marcin Wikło.
"To bardzo smutna sprawa"
Bochenek był pytany na poniedziałkowym briefingu w Warszawie o doniesienia tygodnika "wSieci" jakoby ciała ofiar katastrofy smoleńskiej były "hurtowo ładowane do worków na śmieci" w ten sposób, by każda trumna ważyła mniej więcej tyle samo.
powiedział rzecznik rządu.
Dodał, że politycy PO "co gorsza, publicznie deklarowali, że właśnie to robią, że dopilnowują, by wszystkie kwestie związane z identyfikacją, z sekcją zwłok osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej zostały dopełnione".
mówił Bochenek. Dodał, że według niego ta sprawa powinna być zakończona już siedem lat temu.
dodał rzecznik rządu.