"Nasza córka Pola Lis jest od jakiegoś czasu w ohydny sposób szantażowana ujawnieniem do publicznej wiadomości spreparowanych, nieprawdziwych dokumentów i maili. Z ich treści wynika, że celem jest zniszczenie reputacji nie tylko jej, ale całej naszej rodziny" - czytamy w dokumencie opublikowanym na twitterowym profilu dziennikarza. "Szantażysta posuwa się do gróźb karalnych i niemoralnych żądań, zakłóca jej spokój, wpędza w psychozę strachu i uniemożliwia normalne funkcjonowanie" - dodaje Tomasz Lis.
Uderzanie w dziecko i szantażowanie go w ohydny sposób to już szczyt obrzydliwości. pic.twitter.com/2prpLU2DWp
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) 16 października 2017
Dziennikarz wyjaśnia, że zdecydował się sprawę upublicznić, bo "szantażysta staje się coraz bardziej bezpardonowy", a zdaniem naczelnego "Newsweeka”, stworzenie fałszywych maili czy dokumentów nie jest przy obecnych możliwościach technologicznych trudne. Dlatego też prosi, by nie publikować "niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji".