Do tej pory rola Andrzeja Dudy w sprawie wprowadzenia reguły dwukadencyjności dla samorządowców była kluczowa. To on sprzeciwił się pomysłom PiS, by limit wprowadzić w życie z mocą wsteczną (co skutkowałoby wycinką 2/3 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w przyszłorocznych wyborach). W efekcie partia tymczasowo wycofała się z tego pomysłu, choć jej działacze nadal uważają, że należy go wprowadzić w życie – nawet jeśli nowa zasada zaczęłaby realnie działać dopiero za kilka lub nawet kilkanaście lat.
Teraz Pałac Prezydencki wysłał wyraźny sygnał, że chce zmian, które mogą znacznie utrudnić jej wdrożenie. Na tyle, że wprowadzenie limitu kadencyjności zwykłą ustawą byłoby, zdaniem otoczenia Andrzeja Dudy, co najmniej wątpliwe.
Potwierdził to podczas ubiegłotygodniowej debaty w Pałacu (pn. „Wspólnie o Konstytucji, wspólnie o samorządzie”) prezydencki minister Paweł Mucha. stwierdził.
W PiS ta zapowiedź została odebrana z umiarkowanym entuzjazmem. zdradza nam poseł PiS, zastrzegając sobie anonimowość.
Nie wiadomo, czy prezydent będzie chciał zapytać Polaków o tę sprawę z własnej inicjatywy – wychodząc z założenia, że skoro zablokował ważny dla PiS projekt polityczny, to teraz ciąży na nim odpowiedzialność za ostateczne rozstrzygnięcie sprawy. Część samorządowców uważa, że jeśli PiS wróci do pomysłu dwóch kadencji (działającej w przód, a nie z mocą wsteczną), zmianę można byłoby co najmniej wyhamować, właśnie proponując, by problem rozstrzygnęli obywatele w przyszłorocznym prezydenckim referendum.
mówi Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia.
Szansa na wpisanie takich pytań do tematów referendum konstytucyjnego jest tym większa, że samorządy chcą mieć wpływ na część poruszonych tam zagadnień.
– wynika z komunikatu Związku Miast Polskich (ZMP).
Otwartą sprawą jest, czy samorządy będą mówić jednym głosem. Bo jak na razie nie wszyscy są przekonani, że ewentualne forsowanie pytań o limit kadencji to najlepszy pomysł. – uważa Marek Olszewski, szef Związku Gmin Wiejskich RP.
Jego zdaniem kolejną przeszkodą jest to, że sam pomysł referendum dotyczącego nowej ustawy zasadniczej wydaje się ryzykowny. uważa Olszewski.
Wątpliwości mają także eksperci.
radzi Maciej Kiełbus z kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners. dodaje.
Jeszcze kilka miesięcy temu, w atmosferze gorącego sporu o ideę dwukadencyjności, lokalni włodarze byli gotowi powołać komitet referendalny, by zainicjować własne, ogólnopolskie referendum w tej sprawie. Pytania miały być dwa. Pierwsze dotyczące pomysłu ograniczenia liczby kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów. Drugie – wprowadzenia podobnej zasady dla parlamentarzystów. Ostatecznie do referendum nie doszło, bo do gry wszedł prezydent, blokując koncepcję dwukadencyjności z mocą wsteczną.
W konsultacjach dotyczących kształtu nowej konstytucji pojawiają się inne wątki dotyczące samorządu terytorialnego. Chodzi o to, czy samorząd nie powinien być opisany szerzej w ustawie zasadniczej. Dziś jedynym organem samorządu wymienionym w konstytucji jest gmina. Pytanie, czy nie powinny w niej znaleźć się pozostałe szczeble samorządu, czyli powiat i województwo. Inna kwestia to lepsze opisanie sprawy nakładania na samorządy kolejnych zadań i zapewniania im na ich realizację odpowiednich środków finansowych. Teoretycznie ta zasada istnieje już obecnie, jednak w praktyce nie jest przestrzegana.