Na czele delegacji zarządu PLL LOT stoi Bartosz Piechota, który został oddelegowany z rady nadzorczej LOT do zarządu spółki. Odpowiadać ma właśnie za dialog społeczny oraz negocjacje z protestującymi związkami zawodowymi.

Strajkujących w rozmowach reprezentują szef Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT Adam Rzeszot, Monika Żelazik (Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego ZZPPiL) - której powrotu do pracy domagają się protestujący, Agnieszka Szelągowska (wiceprzewodnicząca ZZPPiL), Karol Sadowski (prawnik związkowców) oraz Piotr Wujec.

Wcześniej tego dnia rzecznik PLL LOT Adrian Kubicki poinformował, że zarząd wystosował do związków zawodowych i protestujących zaproszenie - "bezwarunkowe, w dowolnej reprezentacji" - na godzinę 15. do wzięcia udziału w rozmowach. Te rozmowy, w imieniu zarządu PLL LOT, poprowadzi czasowo oddelegowany z rady nadzorczej do zarządu spółki Bartosz Piechota.

- Liczymy, że protestujący wyznaczą reprezentację do wzięcia udziału w tym spotkaniu (...) i że to będzie pierwsze spotkanie, otwierające, umożliwiające zakończenie tego protestu, strajku jak najwcześniej - powiedział rzecznik spółki Adrian Kubicki.

Związkowcy zgodzili się na to spotkanie, w którym ma uczestniczyć Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy - organizator strajku w LOT.

Poprosili jednak zarząd o zmianę godziny oraz miejsca spotkania, ponieważ strajkujący chcą znaleźć swojego negocjatora, który przyjdzie na spotkanie. Ich zdaniem Piechota, "to nie jest negocjator, to jest członek rady nadzorczej, który ma zachować pozory negocjacji".

Zarząd LOT przystał na propozycję zmiany godziny i miejsca spotkania - o co poprosili związkowcy - i zapowiedział, że przyjdzie na spotkania na godzinę, jaka zostanie im przekazana przez związkowców i do zaproponowanego przez nich miejsca. Tym miejscem ma być siedziba komitetu. Znajduje się ona na terenie siedziby firmy, nie w biurowcu LOT.

Związkowcy zastrzegli, że rozmowy mają się odbyć bez udziału kamer, a po zakończonych rozmowach, mają wydać oświadczenie. Ostatecznie rozmowy ruszyły ok. godz. 19.

Piątek to dziewiąty dzień strajku, podczas którego protestujący - stewardesy i piloci - powstrzymują się od pracy. Codziennie gromadzą się na terenie siedziby LOT w Warszawie, przy biurowcu. LOT twierdzi, że strajk jest nielegalny, a każdy odwołany rejs to dla przewoźnika olbrzymie koszty.

LOT w piątek z powodu problemów z załogą, która uczestniczy w strajku, odwołał 18 rejsów z i do Polski, w tym m.in. loty dalekiego zasięgu z Warszawy do Toronto i Tokio.